AAAAA
A jest tam pięknie
Od jakiegoś czasu oriętuję się, że jestem starym ramolem. Co przeczytam jakiś post, to okazuje się, że byłem w tamtym miejscu parę lat temu. Więc byłam tam pięknym słoneczym majem. Bazę noclegową założyliśmy w bacówce w Beniowej. Zaraz obok ruin cerkwi. Wczesnym rankiem poszliśmy na Sianki, potem zakosem na Beskid Żydowski i przez Kińczyk Bukowski wróciliśmy po południu do Beniowej. Przez cały czas nie spotkaliśmy żywego ducha. Na Opołonek nie starczyło by nam czasu. Następnego dnia nieco błądząc wyszliśmy pod Halicz i po nocy zeszliśmy do Wołosatego. Było to w roku i czasie katastrofy Czarnobylskiej. O wszystkim dowiedzieliśmy się w autobusie z Ustrzyk G. do Sanoka.
Wczaśniej spotkani w Tarnawie WOPiści ostrzegali nas przed nadmiernym zbliżaniem się do Sanu , bo przyjaciele bywają nerwowi. No ale to był jeszcze ZSRR, Park był malutki, a w Tarnawie rządził Iglopol. Rok później w tym samym miejscu ( bacówka w Beniowej) zapłaciliśmy mandat za dzikie biwakowanie. Teraz jest tam Park, pewnie nadal jest pięknie, kwitną kaczeńce i popiskuje w górze orlik. On naprawdę odzywa się jak kurczak! Ale łażenie po Parku ścieżkami zwierzęcymi, to już nie bardzo wypada. Wypada poczekać na szlak granicą przez Kińczyk Bukowski, Beskid Żydowski do Opołonka. Może Park zdecyduje się na udostępnienie turystom Połoniny Bukowskiej.
Zaręczam Ci, że jest jeszcze parę miejsc gdzie jest równie pięknie wiosną, równie cicho i bezludnie w maju, i gdzie nikt nie będzie Cię ścigał za dzikie biwakowanie, choć w Bieszczadach w zasadzie wszędzie jest "na dziko" gdzie nie ma wyznaczonego pola. Szczególnie czas poza sezonem jest łaskawy dla łazików. Leśnik zaczyna mówić ludzkim głosem, WOPista przysiądzie się i pogawędzi.
Pozdrawiam
Długi


Odpowiedz z cytatem