Piotrze, za Twoją sugestię dziękuję oczywiście. To nie irytacja, choć tak brzmi, tylko niebotyczne zdumienie, bo przeciez cały ten wątek był o jednym i tym samym. A kiedy ja (a jednak sprawczyni zamieszania, sam zobacz, Michał to przyznaje) w końcu odpowiadam na jego zarzuty (to chyba baaaardzo eufemistyczny eufemizm w tym przypadku), nagle...dyskusja zmienia tor! Nagle...tematu nie było. Dlatego dziwię się, że piszesz że tu można ze sobą normalnie rozmawiać bez konieczności napadania na siebie. A cóż innego było to co zrobił Michał? To jak to jest? Napadać można ale bronić się to juz nie? Czy może dla nowych forumowiczów istnieje jakiś okres "próbny", coś jak: "my tu starzy znajomi, a tu jakas nowa, co ona w ogóle chce. no, zobaczymy czy sie utrzyma..."? Z resztą własnie podobnych w wymowie było wiele odpowiedzi na tego mojego nieszczęsnego posta o wejście na Opołonek. Chyba zostałam odebrana jak totalnie zielona, jak to było? "ciekawska" turystka, która nie wie gdzie lezie i w ogóle po co. Stąd juz chyba niedaleko do "stonki", o której tutaj jakoś dziwnie dużo piszecie i to przy okazji różnych wątków. Hm...jakos mi tak niewyraźnie...