Ktoś na Forum w toku dyskusji o Opołonku wspominał o czasach, gdy w Beniowej można było posłuchać orlika. Wszyscy opowiadają o możliwym spotkaniu z niedźwiedziami i wilkami. Zachwycamy się ptaszkiem, motylkiem, kwiatkiem.
Uderz w stół...
Spędziłem niezapomniane chwile w Beniowej i szeroko rozumianych okolicach na obserwacji przyrody. Ale tam wtedy nie było parku. Jak nastał Park, więcej tam nie byłem, choć pewnie wrócę na szlak. I podzielam Twoje zdanie, że Park i szlak należy uszanować. Po prostu podzieliłem się miłym wspomnieniem z dawnych lat.
Cała ta sprawa w ogóle nadaje się na oddzielny wątek...za mało jest dyskusji o przyrodzie w Biesach, a przecież ona też stanowi o ich wyjątkowości.
Czy zdążamy do tego, że wszystkie ścieżki w Biesach zostaną zakazane, rozszerzymy park do Komańczy lub lepiej do Krynicy, na Smereku pkt widokowy przewodnik powie patrz w lewo - Rawki - wstęp 15 zł. Na polu namiotowym prąd, ciepła woda, jak w domu. Tak jest np. w Parku Narodowym Serengeti.
Gościłem parę lat temu ludzi z Holandii. Największe wrażenie zrobiło na nich, że poszli korytem Osławy 15 km i nikt im niczego nie zabronił. Tam nie ma szlaku. Nie ma jeszcze Parku, ale czy wypada tak płoszyć przyrodę w miejscu cichym. Widzieliśmy czaple, bociana czarnego i inny ptasi drobiazg. W cywilizowanym świecie tego nie ma. Wszystko jest oznakowane, wytyczone, reszta to teren prywatny, wstęp wzbroniony. Tak tam jest. Czy u nas też tak ma być? Zejdę z Hryszczatej do Rabego bez szlaku, to jestem wandalem??? Są tacy co wlepili by mandat. Może mają rację. Myślę, że to kwestia skali. Idąc w lutym na Smerek jestem sam. Idąc z Suchych Rzek do Krywego skracam drogę. Z wilkiem i rysiem znamy się, misia nie budzę. Ale wycieczka z 15 osobową grupą, jedna za drugą - szlak Połonin latem. Ja już od lat latem nie chodzę w góry, właśnie ze względu na tłumy na szlakach. Może uda mi się przekonać kogo trzeba i pójdę do wora ze stosownymi zezwoleniami na kilkudniową obserwację. Jak nie dostanę zezwoleń to nie pójdę. Miłośnikom dzikiej i nie tkniętej przyrody polecam Rumunię i część ukraińską Karpat. Ludzi na szlaku, jak jest szlak, nie spotkacie. A to są takie Bieszczady jak przed laty, tylko większe. Więc jak? Biesy dla misia bez turysty, czy dla turysty z Michałem przebranym za misia. Siedziałem na Jawornikach ( otulina ) patrzyłem na kibelek na Wetlinie i nie znalazłem odpowiedzi. Nawet nie wiem gdzie wyważyć "złoty środek"
Podzielcie się wątpliwościami, bo sam wątpię.
Długi
P.S. Gdy idę zimą sam w góry to znaczy samowtór lub samotrzeć. Wyprawę w pojedynkę uważam za głupotę. Bez wątpliwości.


Odpowiedz z cytatem