Jeżeli chodzi o Bieszczady, to czy chcecie, czy nie, to zostaną zagospodarowane. Będzie sobie Bieszczadzki Park Narobowy, a tuż za jego granicami - piękne wille i mniej piękne chatki z dykty, cegły, pilśni i innych takich. Nie wierzycie? Poczekajcie... Będą w Bieszczadach wyciągi narciarskie, luksusowe hotele, asfaltowe drogi, dyskoteki, hot dogi i lody dla stonki i nie wiem co jeszcze. Nie wierzycie? Poczekajcie... Wszystko jest kwestią czasu. Musiałoby bardzo zależeć komuś tan, na górze, żeby to zatrzymać. Ale tamtym ludziom raczej na tym nie zależy. Oni mają zupełnie inne zmartwienia. Nie zajmują się jakąś przyrodą. Jak jest możliwość wjechać na jakąś górę, to po co się męczyć wchodzeniem - wystarczy zbudować drogę. Pamiętacie Pana Byrcyna w Tatrach? Jak przeszkadzał, to się powołało nowego dyrektora. Tak to jest...
Co do stonki, to za stonkę uważałem kiedyś każdego, kto nie nosił ciężkiego plecaka. Potem dostałem od Najwyższego (przy moim czynnym udziale) stadko zdrowych dzieci.
Zacząłem jeździć na wczasy (pod namiot jak chałupa, bo noclegi w pokojach gościnnych są ciut za wygodne - czytaj: drogie). No i jak ja mam mojej drużynie pokazywać te góry? Na widokówkach? W internecie przez szybkę? Zabieram stado na wycieczkę i zachęcam jak mogę do oglądania pięknych widoków. Nie uważam się za stonkę, chociaż chodzę co prawda nie w klapkach, a w sandałkach, ale po co mi lepsze obuwie na spacer (już to gdzieś napisałem) - nie szata zdobi człowieka, a stonkę można też spotkać ubraną w piękny strój trapera (tylko kolta brakuje). Dajcie mi wiarygodną definicję stonki... Myślę, że to nie zależy od wyglądu, a od tego po co się jeździ w góry. Jeśli ktoś chce ze snobistycznych powodów robić w górach to, co mógłby robić nie ruszając się ze swojej miejscowości, to powinno się zniechęcić wszelkimi sposobami takiego obywatela. Natomiast jeśli ktoś jedzie w góry dlatego, że to są góry i on w te góry chce dla samych gór - czyż nie dlatego Wy jeździcie w Bieszczady?
Co od BPN, to jak powiększono jego obszar, to się ucieszyłem. A to z powodu, o którym pisałem wcześniej - zagospodarowywania terenu "pięknymi" domkami letniskowymi. Nie znam lepszego sposobu ochrony przyrody przed letnikami, jak zamknięcie obszaru i zrobienie rezerwatu. Może to się nie podoba starym, bieszczadzkim wyjadaczom (ja nim nie jestem), ale to jest jedyny sposób na ochronę tego, co w Bieszczadach najwartościowsze. Jednocześnie uważam (choć to łamanie prawa, a ja kiedyś należałem do SOP), że jak ktoś raz na kilka dni przejdzie ścieżką zamkniętą dla zwiedzających, to przyrodzie nic się nie stanie. Zagwarantujcie mi jednak, że to będzie osoba "uświadomiona przyrodniczo" i będzie pilnowała się, żeby nie wchodzić w szkodę. Myślę, że takich gwarancji dać nie możecie. Na domiar złego, to jak ktoś zobaczy chwata poczynającego sobie dziarsko na zamkniętej ścieżce, to sobie pomyśli: "A dlaczego ja nie mogę". I zaraz ruszy za naszym wędrowcą. A to już będzie najazd... Chyba nie o to chodzi Bieszczadnikom.
P.S. (Do Admin)
Czy nie mozna dodać automatycznego sprawdzania pisowni? Męczy mnie ciągłe zaglądanie do słownika ortograficznego.


Odpowiedz z cytatem