Czść miłośnicy Bieszczad.

To ja jestem organizatorem tego biegu, a może marszobiegu. Pomysł wziął się oczywiście z głupiegi gadania, czy da się to zrobić czy nie i zakładu, który uwieńczył tą dyskusję. Ja stawiam, że się da i mam to udowodnic. Limit czasu dla mnie to 12 godzin, reszta zawodników może ukończyc bieg później. Zgłosiło sie na razie kilkanaście osób i... biegniemy! zapraszam do uczestnictwa i kibicowania!

http://www.biegi.pl/aktual/akt71.html


a skoro to mój pierwszy post na Waszym forum to może sie przedstawię: Mirek B., mieszkam w Warszawie, jestem socjologiem. W Bieszczadach pierwszy raz byłem bodajże w 1991 roku, jeszcze w LO, ale od tego czasu latem odwiedziłem te góry tylko kilka razy-- czy to z plecakiem, czy na rowerze po drodze z Ukrainy (przez Słowację), etc. Dosc, że schodziłem je dość dobrze, ostatnie parę razy brnąc przez nie głównie zimą (w lecie za tłoczno jak dla mnie). Najcieplej wspominam sylwestrową wyprawę ze schroniska pod Rawkami do tzw. Chatki pod Obnogą (za bukowym Berdem, po gdzies po drodze na Muczne bodajże) - 11 godzin przy dwudziesto stopniowym mrozie, z blisko 3godzinną wspinaczką na Grzebień (Krzemień) przez zmarzniety na wierzchu śnieg siegający pasa; późno-jesienną wyprawę "na pałę",bez namiotu nawet, z Nowego Łupkowa do Baligrodu przez Maguryczne, Zebrak, Łopiennik; czy dobowy marsz z Mucznego przez Lutowiska (busem do Żłobka) i dalej, przez Żuków do Ustianowej... niezapomniane chwile, dużo pozytwynego wysiłku :)

Cóż, że teraz nie mam czasu na takie wyprawy, trzeba mi całe Bieszczady w jeden dzień przeskakiwać - biegiem :) zapraszam zatem jeszcze raz wszystkich Forumowiczów do udziału lub kibicowania (cheerleaderki mile widziane na przełęczach :) )

pozdrawiam Wszystkich
Mirek