Cytat Zamieszczone przez Piotr
Ja nie mam zaufania do pałętających sie gdzie niegdzie koni (poza przeznczonymi do tego szlakami), szczególnie tych ze świezymi jeźdźcami, bo idzie takie bydle przez las/droge i nigdy nie wiadomo co mu do łba strzeli. Wpływu natomiast na degradacje środowiska nie ma. ...
Tak, tak Piotrze! Od koni trzymaj się z daleka. Taki głodny koń to człowieka połyka na raz. Nie jak jakiś pyton, kóry pozwala jeszcze przez pół dnia pomajtać nogami z jego paszczy. A środowisko? To już całkiem tragedia. Te metrowej głębokości koleiny pozostawiane przez konie na wieki wieków amen na drogach zrywkowych, te drzewa pocięte stalówkami, przy pomocy których konie wciągają się na góry ... Że nie wspomnę o tym smrodzie, który wydobywa się z dziur wydechowych koni (gdy koń rży i pierdzi, to o zdrowiu twierdzi).

Właściciele psów, którzy puszczają te psy luzem i bez kagańca, to banda egoistów. Ja też się boję psów. Ale to jest nic wobec tego, co przeżywają koty i ich właściciele przy spotkaniu z taką parą bęcwałów (psy też są głupie i ja mam na to dowody). A ilu znam takich bęcwałów, którzy chwalą się liczbą kotów zagryzionych przez ich psa bęcwała... I żadnemu nie przyjdzie do głowy, że taki kot mógł być ostatnim przyjacielem jakiejś staruszki, albo ukochanym pupilem jakiegoś dzieciaka.

Leśnicy, to banda sobiepanków (jestem sobie pan leśnicy, nikt mi drzewek nie policy). Do lasu nie wolno wjeżdżać, wprowadzać, a czasem nawet wchodzić. Za to w lesie wolno ryć, smrodzić, hałasować - jeśli się jest leśnikiem. Można też zniszczyć czyjeś pole, jeśli leży przy lesie, a potem się wykpić. Można też zniszczyć drogę publiczną i zamiast ją naprawić - postawić szlaban i zakaz wjazdu. Te durne zakazy wchodzenia do lasu przez całe lato ... Że to niby ja podpalę las. A tymczasem największe - jak dotychczas - pożary lasów jeśli nie były wypadkiem losowym (Puszcza Notecka - iskra z parowozu), to były dziełem strażaków (parę lat temu na Śląsku - strażacy mają kasę za gaszenie). 99,99999% reszty to samozapłon. Kiedyś w telewizji oficjalnie zapytany o to oficjel ze straży pożarnej nie potwierdził coby było mniej pożarów od tego, że ja nie mogę wchodzić do lasu (podpalacz i tak wejdzie, gdy będzie chciał). Jedynym co powoduje, że jeszcze jako tako trawię leśników jest to, że bronią lasów państwowych przed prywatyzacją - przynajmniej do tej pory.

I tyle by było słów na dzień dzisiejszy.