Dzien dobry - taka malenka dygresja
W maju tego roku bylam w Karpaczu z moim piechem - chodzilismy po terenie Parku Narodowego - spotykalismy straznikow, ktorzy widzac, ze nasze psy IDA PRAWIE PRZY NODZE usmiechali sie i zaden nie zwracal uwagi na to, ze smycze mamy poprzewieszane przez ramie :)
Tragedia jest dla mnie fakt, ze w tym roku nie moge wejsc z moim psim przyjacielem na Poloniny, wiem, ze Bieszczady to nie tylko tereny Parku Narodowego - poniewaz jezdze nieprzerwanie od "lat mlodziezowych" - a teraz jestem baba po czerdziestce :D
Rozpacz mnie ogarnela, czarna rozpacz - cos odeszlo............. :(