Witam
Przypadkowo trafilem na to forum i - tez przypadkowo - tak sie sklada, ze rowniez bralem udzial w budowie schroniska w czerwcu (lipcu 1981). Budowa byla czescia planu "Bieszczady" ktory obok obiektu w Komanczy obejmowal rowniez nowe schronisko Szczerbanowka (z tego co widze jest teraz w stanie ruiny) i Lupkow. W budowie uczestniczyli studenci (po) II roku Wydzialu Inzynierii Ladowej (tzw praktyki zawodowe) i nowo przyjeci na studia (praktyki robotnicze). Caly projeky objety byl tzw "patronatem" wydzialowej organizacji mlodziezowej. Oczywiscie nikt sie tym za bardzo nie przejmowal, to byla prawdziwa bieszczadzka przygoda (dla niektorych pierwsze z Bieszczadami zetkniecie). Teraz - piekne wspomnienie z czasow - nie tak odleglej - mlodosci. To byli czasy!
Kilka spraw w kwestii zasadniczej:
- cyrkulacja "zalog" odbywala sie w cyklu miesiecznym. Mialem przyjemnosc byc w pionierskiej (w zasadzie bylismy juz druga zmiana wiec to byl chyba jednak lipiec 81) grupie ktora trasowala wykopy pod szkielet (slupy), wlasnorecznie te rowy kopala, doslownie wlasnymi rekami sciagala slupy z wyrebu nieopodal, te slupy instalowala (detailed setting out). Zeby sciagac slupy a pozniej wnoscic (?) cegly od mostu trzeba bylo tam na miejscu byc przez pare "turnusow" albo byc "organizacyjnym" administratorem/poganiaczem (no offence, takie byly czasy). Adam, Maniek czy Janek?
- samochodu Zuk nie pamietam. Ale droga od kosciola przez most praktycznie do "placu budowy" byla doskonale przejezdna - na pewno dla ciagnikow - (w miejscu schroniska ta droga (albo juz szlak?) skrecala w lewo (do Duszatyna ?) nasz oboz byl po prawej stronie (drewniany pomost z namiotami po obydwu jego stronach, wiata/kuchnia przy poczatku pomostu). Pogoda byla rozna, ale nawet kiedy lalo nie bylo "blota po kolana". Pamietam jak jeden z kolegow zainstalowal przy tej drodze drogowskaz "do schroniska NZS" i pamietam z jaka wsciekloscia na twarzy nasz kolega "gospodarz" (bez nazwisk) ten drogowskaz (bardzo) spontanicznie i wsciekle zniszczyl. Takie byly czasy
- w budowie schroniska uczestniczyli dorywczo rozni mijajacy je na bieszczadzkich szlakach turysci, pamietam studenta fizyki UW i pewna turystke z Francji. Jaedzenie w "Pod Kominkiem" bylo nieciekawe (ale wtedy smakowalo jak nigdy) a browar - cieply. W trakcie jednej z biesiad lokalni Lemkowie zaczeli okazywac "wrogie"zamiary wobec naszej grupy ("obcych") ("budem rezat") i tylko szybki wycof zapobiegl dalszej komplikacji wydarzen
- w "deszczowe" dni mielismy programy edukacyjno-poznawcze. Skansen w Sanoku (Biala Gora?) - super browar w starej karczmie, klasztor w Komanczy, "zwiedzanie" Sanoka. Po "wizycie" w sanockim skansenie (j/w)
do Leska juz nie dojechalismy. No i stacja w Zagorzu, glowny wezel komunikacyjny naszych bieszczedzkich podrozy. I szybka "setka" spirytusu na peronie tejze stacji z przypadkowo spotkanym doktorem z Instytutu Mechaniki Budowli IL PW (w drodze do Szczerbanowki). Aha, jeszcze cerkiew w Komanczy (czy bedzie odbudowana?)
- przejazd bieszczadzka kolejka (tzn relacji Zagorz - Lupkow), za Zagorzem gdzies po lewej stronie jakies ruiny, tartak w Rzepedzi. Teraz podobno juz cicho, czy kolejka jeszcze funkcjonuje?
- powrot do Wwy pociagiem przez teren (dawnego ZSRR, teraz Ukrainy) to byla pelna "konspiracyjna" przygoda. Soldaci w pociagu, prawie ze rozkaz zamkniecia okien za ktorymi majaczyly jakies plakaty "socjalistycznego etosu pracy". Jeden z kumpli twierdzil ze ktos kiedys rozrzucil ulotki Solidarnosci i pociag na kilka godzin zatrzymano.
Tygodnik Solidarnosc trzeba bylo "wystac" w kiosku Ruchu nieopodal stacji Komancza (dla rownowagi i zeby podtrzymac duchowo naszych masters obozowych kupowalismy - dla zartu - Rzeczywistosc (towarzysza Stefana Olszowskiego, teraz New Jersey, jak sie czasy zmieniaja).
Ale z powrotem do watku. Tak bylo dawniej , czasy sie zmieniaja.
Troche chaotyczne wspomnienie z przeszlosci, z perspektywy czasowej i odleglosciowej (w Bieszczady nigdy pozniej nie wyjezdzalem, mieszkam zreszta za granica).
Mialbym prosbe do bieszczadzkich turystow i mieszkancow tych okolic: czy ktos moglby zrobic pare zdjec schroniska (od rozwidlenia drogi do Duszatyna i moze pare innych ujec) i zamiescil je na forum.
Z gory dziekuje
Pozdro
mikolaj



Odpowiedz z cytatem