Nie tylko spytałem ale i zapłaciłem z góry. Co nie zmienia faktu, że cena mi się nie spodobała. Sytuacja w typie: "płacz i płać".
Co do "młodziana", będę się upierał, co nie znaczy,że siebie uważam za starca. Konia bym raczej rozpoznał, a jak wynika z mojej kwietniowej relacji wręcz bym przed nim uciekał.
I żeby było jasne, nie mam specjalnych pretensji. cieszyłem się, że mamy wyrko, pozostało tylko wrażenie, że "nieco" przepłaciłem.A cennik istotnie wisi, przynajmniej przy werandzie ale wieczorem go nie widziałem ( co i tak jest bez znaczenia, bo cenę usłyszałem bezpośrednio), zresztą wieczorem wogóle niewiele widziałem; i ja, i towarzyszka - lecieliśmy z nóg
W sumie: chciałbym mieć tylko takie problemy i tylko w Biesach.