Strona 2 z 3 PierwszyPierwszy 1 2 3 OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 11 do 20 z 25

Wątek: Schroniska widma:)

  1. #11
    Bieszczadnik Awatar damian
    Na forum od
    09.2002
    Rodem z
    Rybnik
    Postów
    301

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez długi
    Dusztyn to piękne miejsce. Mam do niego sentyment osobisty i szczególne umiłowanie.
    Święte słowa!!!!
    Ja swoją biesczadzką przygodę rozpocząłem właśnie w duszatynie!!! Pierwsza noc w bieszczadach to było coś niesamowitego, miałem wtedy 16 lat!!!! Pole namiotowe było dość "gęsto zaludnione" a rankiem konie wtarabaniły i pozjadały ludziom różne wiktuały. Nie byłem tam już ładnych parę lat...Czas wrócić...
    Pozdrawiam
    Damian

  2. #12

    Domyślnie

    23 lata temu brałem udział w budowie schroniska w komańczy. słupy znosiliśmy na linach w góry, cegłę na kominy i piece nosiliśmy na plecach od mostu z Komańczy, błoto było do kolan. Po robocie, przez Karnaflowy Łaz do kąpieli "na Łokieć" do Duszatyna. A jak jeszcze starczało sił to do restauracji kat. II "Pod Kominkie" w Komańczy na małe co nieco.

  3. #13
    Bieszczadnik Awatar Piotr
    Na forum od
    09.2002
    Postów
    2,605

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez aka
    23 lata temu brałem udział w budowie schroniska w komańczy. słupy znosiliśmy na linach w góry, cegłę na kominy i piece nosiliśmy na plecach od mostu z Komańczy, błoto było do kolan.
    Pamietam budowe tego schroniska - niestety 23 lata temu mialem inne problemy ;-) Ale czesto tamtędy przechodziłem lub przejezdzałem rowerem (wykapać sie,albo na ryby na Prełuki). Tylko mnie meczy jedno: po kiego wyście te cegły wynosili i jeszcze w błocie - przecież tam od mostu już wtedy była droga? Chyba żeby mnie pamięc tak bardzo zawodziła, co nie ukrywam moglo sie zdarzyc :)
    Piotr
    Twoje Bieszczady - przewodnik po regionie
    Komańcza i okolice - serwis turystyczny

  4. #14

    Domyślnie

    asfalt położono trochę później, a drogą, która była rowerem można było przejechać po dłuższej suszy. Mieliśmy do dyspozycji tylko samochód ZUK. Dojeżdżał tylko do mostu, dalej nie dało się. A w ogóle to zastanawiam się czy most nie był wtedy budowany?
    Którąś z następnych zim spędziłem w tym schronisku w spartańskich warunkach. Ach ...

  5. #15
    Bieszczadnik Awatar Piotr
    Na forum od
    09.2002
    Postów
    2,605

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez aka
    A w ogóle to zastanawiam się czy most nie był wtedy budowany?
    Zgadza się. Most powstal nieznacznie wcześniej. Do tego czasu była tam zwykła kładka. Do budowy mostu, Komańczę zmobilizowała kolejna powódź,a te na tym terenie mają to do siebie, że zbierają po drodze na pierwszy ogoeń kładki :)
    Taka intensywana powódź była końcem lat 70-tych. Bardzo podobna do tej z 2000 - piękna pogoda, nagłe oberwanie chmury, fala z małego potoczku ktora zmyła wszystko co stalo na drodze, kilka godzin i juz po powodzi. Zmyło wtedy wszystkie kladki w Komańczy, oprócz tej vis a vis wiaduktu nad droga do klasztoru (ale duzo nie brakowało - zaklinowały się tam kłody zabrane z tartaku). Rzeka niosla wtedy wszystko, od kłód, gałęzi, podkładów po klatki z królikami i wychodki Wtedy to zbudowano ten most, oraz mostek przy "dawnej" drodze do Prełuk (jeden most niżej, wtedy wszyscy dopiero przestawiali się na tę nową drogę - do Prełuk chodzilo się tamtędy - było stromiej ale bliżej), a także zdaje się ten mostek za knajpą (byłą) "Pod kominkiem". Podejrzewam, że w tych czasach kiedy pracowałeś przy budowie schroniska musiało być jeszcze pole namiotowe przy knajpie, a droga wczesniej wchodzila tylko kawałek za obecne schronisko i skręcała w prawo, gdzie przez tzw. "Łysak" szło sie na Łokieć,albo do Duszatyna.
    Piotr
    Twoje Bieszczady - przewodnik po regionie
    Komańcza i okolice - serwis turystyczny

  6. #16
    mikolaj
    Guest

    Domyślnie Summer of 81

    Cytat Zamieszczone przez aka Zobacz posta
    23 lata temu brałem udział w budowie schroniska w komańczy. słupy znosiliśmy na linach w góry, cegłę na kominy i piece nosiliśmy na plecach od mostu z Komańczy, błoto było do kolan. Po robocie, przez Karnaflowy Łaz do kąpieli "na Łokieć" do Duszatyna. A jak jeszcze starczało sił to do restauracji kat. II "Pod Kominkie" w Komańczy na małe co nieco.

    Witam

    Przypadkowo trafilem na to forum i - tez przypadkowo - tak sie sklada, ze rowniez bralem udzial w budowie schroniska w czerwcu (lipcu 1981). Budowa byla czescia planu "Bieszczady" ktory obok obiektu w Komanczy obejmowal rowniez nowe schronisko Szczerbanowka (z tego co widze jest teraz w stanie ruiny) i Lupkow. W budowie uczestniczyli studenci (po) II roku Wydzialu Inzynierii Ladowej (tzw praktyki zawodowe) i nowo przyjeci na studia (praktyki robotnicze). Caly projeky objety byl tzw "patronatem" wydzialowej organizacji mlodziezowej. Oczywiscie nikt sie tym za bardzo nie przejmowal, to byla prawdziwa bieszczadzka przygoda (dla niektorych pierwsze z Bieszczadami zetkniecie). Teraz - piekne wspomnienie z czasow - nie tak odleglej - mlodosci. To byli czasy!
    Kilka spraw w kwestii zasadniczej :

    - cyrkulacja "zalog" odbywala sie w cyklu miesiecznym. Mialem przyjemnosc byc w pionierskiej (w zasadzie bylismy juz druga zmiana wiec to byl chyba jednak lipiec 81) grupie ktora trasowala wykopy pod szkielet (slupy), wlasnorecznie te rowy kopala, doslownie wlasnymi rekami sciagala slupy z wyrebu nieopodal, te slupy instalowala (detailed setting out). Zeby sciagac slupy a pozniej wnoscic (?) cegly od mostu trzeba bylo tam na miejscu byc przez pare "turnusow" albo byc "organizacyjnym" administratorem/poganiaczem (no offence, takie byly czasy). Adam, Maniek czy Janek?

    - samochodu Zuk nie pamietam. Ale droga od kosciola przez most praktycznie do "placu budowy" byla doskonale przejezdna - na pewno dla ciagnikow - (w miejscu schroniska ta droga (albo juz szlak?) skrecala w lewo (do Duszatyna ?) nasz oboz byl po prawej stronie (drewniany pomost z namiotami po obydwu jego stronach, wiata/kuchnia przy poczatku pomostu). Pogoda byla rozna, ale nawet kiedy lalo nie bylo "blota po kolana". Pamietam jak jeden z kolegow zainstalowal przy tej drodze drogowskaz "do schroniska NZS" i pamietam z jaka wsciekloscia na twarzy nasz kolega "gospodarz" (bez nazwisk) ten drogowskaz (bardzo) spontanicznie i wsciekle zniszczyl. Takie byly czasy

    - w budowie schroniska uczestniczyli dorywczo rozni mijajacy je na bieszczadzkich szlakach turysci, pamietam studenta fizyki UW i pewna turystke z Francji. Jaedzenie w "Pod Kominkiem" bylo nieciekawe (ale wtedy smakowalo jak nigdy) a browar - cieply. W trakcie jednej z biesiad lokalni Lemkowie zaczeli okazywac "wrogie" zamiary wobec naszej grupy ("obcych") ("budem rezat") i tylko szybki wycof zapobiegl dalszej komplikacji wydarzen


    - w "deszczowe" dni mielismy programy edukacyjno-poznawcze. Skansen w Sanoku (Biala Gora?) - super browar w starej karczmie, klasztor w Komanczy, "zwiedzanie" Sanoka. Po "wizycie" w sanockim skansenie (j/w )
    do Leska juz nie dojechalismy. No i stacja w Zagorzu, glowny wezel komunikacyjny naszych bieszczedzkich podrozy. I szybka "setka" spirytusu na peronie tejze stacji z przypadkowo spotkanym doktorem z Instytutu Mechaniki Budowli IL PW (w drodze do Szczerbanowki). Aha, jeszcze cerkiew w Komanczy (czy bedzie odbudowana?)


    - przejazd bieszczadzka kolejka (tzn relacji Zagorz - Lupkow), za Zagorzem gdzies po lewej stronie jakies ruiny, tartak w Rzepedzi. Teraz podobno juz cicho, czy kolejka jeszcze funkcjonuje?

    - powrot do Wwy pociagiem przez teren (dawnego ZSRR, teraz Ukrainy) to byla pelna "konspiracyjna" przygoda. Soldaci w pociagu, prawie ze rozkaz zamkniecia okien za ktorymi majaczyly jakies plakaty "socjalistycznego etosu pracy". Jeden z kumpli twierdzil ze ktos kiedys rozrzucil ulotki Solidarnosci i pociag na kilka godzin zatrzymano.

    Tygodnik Solidarnosc trzeba bylo "wystac" w kiosku Ruchu nieopodal stacji Komancza (dla rownowagi i zeby podtrzymac duchowo naszych masters obozowych kupowalismy - dla zartu - Rzeczywistosc (towarzysza Stefana Olszowskiego, teraz New Jersey, jak sie czasy zmieniaja).

    Ale z powrotem do watku. Tak bylo dawniej , czasy sie zmieniaja.
    Troche chaotyczne wspomnienie z przeszlosci, z perspektywy czasowej i odleglosciowej (w Bieszczady nigdy pozniej nie wyjezdzalem, mieszkam zreszta za granica).

    Mialbym prosbe do bieszczadzkich turystow i mieszkancow tych okolic: czy ktos moglby zrobic pare zdjec schroniska (od rozwidlenia drogi do Duszatyna i moze pare innych ujec) i zamiescil je na forum.

    Z gory dziekuje

    Pozdro
    mikolaj

  7. #17

    Domyślnie Odp: Schroniska widma:)

    Cytat Zamieszczone przez długi Zobacz posta
    Dusztyn to piękne miejsce. Mam do niego sentyment osobisty i szczególne umiłowanie.
    Długi
    eeeeeehhhhh to nie tylko Ty :)
    Pierwszy raz w Bieszczadach. Druga noc własnie tu. Deszcze przygwoździły nas na tydzień. Nazłaziło się powoli różnych ludzi z plecakami. Całymi dniami siedzieliśmy przy ognisku pod deszczochronem. Skończył się chleb, a w sklepie kartka "sklep nieczyny z powodu wyjazdu na wesele, wracam za tydzień"
    To miejsce ma coś w sobie. Jeśli jestem w Bieszczadach, a tu nie zajdę, to źlę się czuję. Tak jakby mój pobyt w górach był w jakiś sposób "niepełny" .

  8. #18
    Kronikarz Roku 2011 Awatar buba
    Na forum od
    02.2006
    Rodem z
    Oława
    Postów
    3,646

    Domyślnie Odp: Schroniska widma:)

    w komanczy hipisowskiego schroniska juz nie ma.. choc babka w nim mieszkajaca ponoc czasem wpuszcza ludzi (nam w listopadzie 2005 sie nie udalo tam zanocowac) ludzi dawniej z nim zwiazanych mozna spotkac w chatce w grabowce pod sanokiem, mozna tam nocowac tylko nie nazywac obiektu schroniskiem bo gospodarze sie wnerwiaja

    a szczerbanowka przeciez istnieje :) w troche innej formie jak dawniej ale jest :)
    "ujrzałam kiedyś o świcie dwie drogi, wybrałam tą mniej uczęszczaną - cała reszta jest wynikiem tego, że ją wybrałam.. "

    na wiecznych wagarach od życia...

  9. #19
    Bieszczadnik Awatar deszcz1
    Na forum od
    08.2006
    Rodem z
    Łódź
    Postów
    86

    Domyślnie Odp: Schroniska widma:)

    mam pytanko w sprawie schroniska Latarnia Wagabundy w Woili Michowej? Co to jest?

    Miałem okazję nocować w tym przybytku, w czasie ostatniego pobytu; na początku czerwca.Właściwie to obok: w przyczepie kempingowej, a to z racji obecności licznej grupy młodzieży. Zchodziliśmy z Chryszczatej i " wstąpiliśmy
    do piekieł; po drodze nam było". Jakoś bym zcierpiał rozentuzjazmowaną młódź i muzykę, którą raczono okolicę; zwłaszcza, że zdrożeni byliśmy srodze i wdzięczny byłem ( naprawdę ) za dach nad głową i wyro. Nic to, że nie było prądu ( w przyczepie ), nic to - brak pościeli, choć moja towarzyszka wybrała się bez śpiwora, to i z tym sobie poradziliśmy. Ale gdy rano jakiś młody człowiek, najwyraźniej zawiadujący interesem skasował nas na 44 złote, odebrało mi mowę. Zapłaciłem, a jakże ale pozostał pewien niesmak.
    Sama Latarnia - nie prezentuje się najgorzej, choć jak sądzę; musi być tam raczej tłoczno w sezonie.Można i zjeść i napić się na miejscu tylko ta absurdalna taksa. Zero elastyczności, a może młodzian po prostu zawiódł. Ufam, że się poprawi.
    Dodam tylko, że za nocleg w Jaworzcu na materacach ale z pościelą, zapłaciłem połowę w.w. sumy, a widoki i towarzystwo ( mam na myśli gospodarzy), choć i tu była wycieczka i to dość skandalicznie prowadzona i głośna, nieporównywalne.
    Pozdrawiam
    Слава Польщi та Українi!

  10. #20
    Bieszczadnik Awatar deszcz1
    Na forum od
    08.2006
    Rodem z
    Łódź
    Postów
    86

    Domyślnie Odp: Schroniska widma:)

    Nie wiem, co z tzw. (na mapie ) schroniskiem ekologicznym.Mijałem je i wiem, że stoi, ot wszystko.
    Za to, o tym PTTKowskim i jego gospodarzach powiem tylko, że to absolutna rewelacja. Gdzieś już tu wspominałem, że mają dostęp do internetu, są i pokoje 2 - osobowe z łazienką, za cenę , która w Latarni winna wystarczyć za cały obiekt , bez przyczep. Gospodarze, jako się rzekło; i mili, i uczynni, i radośni ( spontniczne tańce były nawet).Niniejszym pozdrawiam serdecznie Janusza i Małżonkę. Acha; łyżka dziegciu; te nieustające, obowiązkowe pochody do klasztoru i nieszczęse latarnie, tudzież "licheńskie" kapliczki. O ileż wymowniejsze są te z kawałków kory wycięte.
    Pozdrawiam
    Слава Польщi та Українi!

Informacje o wątku

Użytkownicy przeglądający ten wątek

Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)

Podobne wątki

  1. Schroniska- ceny noclegów
    Przez wasyl w dziale Zakwaterowanie i usługi
    Odpowiedzi: 5
    Ostatni post / autor: 16-10-2012, 12:01
  2. Dawne schroniska w Gorganach i Czarnohorze
    Przez dziabka1 w dziale Wschodni Łuk Karpat
    Odpowiedzi: 18
    Ostatni post / autor: 14-01-2008, 16:25
  3. Namiot vs. schroniska
    Przez kyouzo w dziale Bieszczady praktycznie
    Odpowiedzi: 0
    Ostatni post / autor: 29-07-2006, 13:57
  4. Schroniska Bacówki
    Przez dziadek24 w dziale Bieszczady praktycznie
    Odpowiedzi: 4
    Ostatni post / autor: 28-05-2005, 10:05
  5. Odbudowane schroniska
    Przez Ajgor w dziale Bieszczady praktycznie
    Odpowiedzi: 13
    Ostatni post / autor: 25-10-2004, 10:54

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •