Zgadza się. Most powstal nieznacznie wcześniej. Do tego czasu była tam zwykła kładka. Do budowy mostu, Komańczę zmobilizowała kolejna powódź,a te na tym terenie mają to do siebie, że zbierają po drodze na pierwszy ogoeń kładki :)Zamieszczone przez aka
Taka intensywana powódź była końcem lat 70-tych. Bardzo podobna do tej z 2000 - piękna pogoda, nagłe oberwanie chmury, fala z małego potoczku ktora zmyła wszystko co stalo na drodze, kilka godzin i juz po powodzi. Zmyło wtedy wszystkie kladki w Komańczy, oprócz tej vis a vis wiaduktu nad droga do klasztoru (ale duzo nie brakowało - zaklinowały się tam kłody zabrane z tartaku). Rzeka niosla wtedy wszystko, od kłód, gałęzi, podkładów po klatki z królikami i wychodkiWtedy to zbudowano ten most, oraz mostek przy "dawnej" drodze do Prełuk (jeden most niżej, wtedy wszyscy dopiero przestawiali się na tę nową drogę - do Prełuk chodzilo się tamtędy - było stromiej ale bliżej), a także zdaje się ten mostek za knajpą (byłą) "Pod kominkiem". Podejrzewam, że w tych czasach kiedy pracowałeś przy budowie schroniska musiało być jeszcze pole namiotowe przy knajpie, a droga wczesniej wchodzila tylko kawałek za obecne schronisko i skręcała w prawo, gdzie przez tzw. "Łysak" szło sie na Łokieć,albo do Duszatyna.


Wtedy to zbudowano ten most, oraz mostek przy "dawnej" drodze do Prełuk (jeden most niżej, wtedy wszyscy dopiero przestawiali się na tę nową drogę - do Prełuk chodzilo się tamtędy - było stromiej ale bliżej), a także zdaje się ten mostek za knajpą (byłą) "Pod kominkiem". Podejrzewam, że w tych czasach kiedy pracowałeś przy budowie schroniska musiało być jeszcze pole namiotowe przy knajpie, a droga wczesniej wchodzila tylko kawałek za obecne schronisko i skręcała w prawo, gdzie przez tzw. "Łysak" szło sie na Łokieć,albo do Duszatyna.
Odpowiedz z cytatem