A może zajrzycie do Krywego? Jeszcze dwa lata temu w gospodarstwie agroturystycznym można było wynająć ni to szałas, ni to domek z fantastycznym, olbrzymim wyrkiem. A dookoła (oprócz wspomnianego gospodarstwa) tylko łąki, góry i San (namiary są zdaje się w tym serwisie).
W Chmielu za dychę gospodarz wynajął nam stojący w polu kontener. Zamarłam z przerażenia, bo "domek" stał na środku łąki (mniej więcej naprzeciwko cerkwi), a temp. wynosiła z 50 st. C. A w środku... przyjemny chłodek, wersalka, fotele, nawet światło. Na progu natychmiast odmeldował się miejscowy kot, a przez drzwi widać było falujące morze traw...
To była moja podróż poślubna