...Polacy byliby jeszcze mniej.Zamieszczone przez WSW
...Polacy byliby jeszcze mniej.Zamieszczone przez WSW
Tak się składa, że przynajmniej patrząc po ilości zdjęć w sieci, Polacy zaglądają tam chyba częściej niż Słowacy. Ale może to tylko złudzenie.
Piszę dlatego, że już dawno, z racji lotniczych zainteresowań, zaciekawiła mnie pojawiająca się tu i tam wzmianka sugerująca, że P. Gładysz był lotnikiem. Spędziłem sporo czasu nad różnymi dokumentami i nic nie znalazłem. Jak widziałem w innym wątku, tożsamość Gładysza próbował potwierdzić także kol. Leuthen.
Kilka miesięcy temu mnie olśniło i postanowiłem założyć, że popełniono jakiś błąd w nazwisku. Sporo koresponduję ze Słowakami i wiem, że zapisują rosyjskie nazwiska wg własnej transkrypcji, gubiąc przy tym niektóre drobne informacje.
Otóż, moi drodzy, P. Gładysz to jest z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością lejtnant Piotr Andriejewicz Gładyszew (Гладышев Петр Андреевич). W jego przypadku zgadza się stopień, imię, imię ojca, rok urodzenia, data śmierci, z grubsza rejon śmierci; różnią się dwie litery w nazwisku, a raczej ich brak. Nie ma innej możliwości.
Kim więc był lejtnant Piotr Andriejewicz Gładyszew?
Urodził się w 1924 roku we wsi Nikołajewka pod Donieckiem, wówczas noszącym nazwę Stalińsk (wieś Nikołajewka, rejon staliński, obwód staliński). Był narodowości ukraińskiej, od 1944 r. był członkiem Komsomołu.
W chwili śmierci zajmował stanowisko dowódcy plutonu 3. kompanii ciężkich karabinów maszynowych 626. pułku strzelców. Pułk wchodził w skład 151. Dywizji Strzelców, a ta z kolei w owym czasie w skład 18. Gwardyjskiego Korpusu Strzelców 18. Armii 4. Frontu Ukraińskiego.
Jego kariera bojowa nie była długa, ale dość ciekawa. W Armii Czerwonej służył od 1942 r., jednak dopiero w kwietniu 1944 r. trafił na front. Jego jednostka walczyła w składzie 1., a następnie 4. Frontu Ukraińskiego. 23 lipca 1944 r. w walce o wieś Jeziorzany objął dowództwo kompanii w miejsce zabitego lub rannego dowódcy, przyczyniając ogniem ckm-ów kompanii dużych strat w oddziałach przeciwnika. W kolejnych walkach, w sierpniu 1944 r. jego kompania (wówczas 4. kompania ckm 629 pułku) broniła wzgórza 1065,4 nad wsią Zubrzyca, na wschód od Turki - wg sowieckich map, jest to góra Zubrowiec, posiadająca na WIG kotę 1087. Przeciwnik atakował wzgórze przez pięć dni. Ogień karabinów maszynowych Gładyszewa raz po raz zmuszał nieprzyjaciela do wycofania się na pozycje wyjściowe - ogółem naliczono 20 odpartych szturmów. Wzięto do niewoli 150 żołnierzy niemieckich, czy może węgierskich, bo zdaje się głównie Węgrzy na tym odcinku walczyli.
Za te walki dowódca pułku płk Leszkow przedstawił Gładyszewa do wysokiego odznaczenia - Orderu Aleksandra Newskiego, jednak dowódca dywizji uznał, że jak na pierwsze odznaczenie to za dużo i ostatecznie nasz bohater otrzymał tylko Order Wojny Ojczyźnianej II stopnia. Musiał również w tym czasie (wrzesień 1944) awansować, bo w chwili opisywanych czynów był jeszcze młodszym lejtnantem.
Lejtnant Piotr Andriejewicz Gładysz zginął 9 października 1944 r. na wzgórzu 683 (Surochmanky wg WIG), na północny zachód od wsi Nowa Sedlica. Według spisu poległych, tam też został pochowany.
Zapewne jest to błąd w dokumencie, albo niebawem ciało przeniesiono w obecne miejsce, które wtenczas znajdowało się na tyłach dywizji, atakującej z rejonu Brzegów Górnych. Przy czym ja optuję raczej za pierwszym rozwiązaniem, tj. za pomyłką w lokalizacji mogiły. Zresztą rannych, a może i niektórych poległych zabierano na tyły, gdyż tam znajdowały się punktu opatrunkowe dywizji. Przeglądając dokumenty dywizji trafiłem na lokalizację pochówków zmarłych w 228 batalionie medyczno-sanitarnym tej dywizji, zlokalizowanych w innej części grzbietu granicznego. Te mogiły zapewne nie były ekshumowane i do dziś gdzieś są, po polskiej stronie granicy. Jeden z oficerów zmarł z ran tego dnia, w którym zginął Gładyszew i pochowano go w Ustrzykach Górnych.
Na wzgórzach nad Nową Sedlicą, oprócz lejtn. P. A. Gładyszewa zginął tego dnia jeszcze jeden oficer, dowódca kompanii 626 pułku oraz sześciu szeregowych. Cześć Ich Pamięci!
Ostatnio edytowane przez piters ; 18-01-2014 o 13:09
Nie wiem, jak Was, ale mnie argumentacja Pitersa przekonuje. Też kiedyś się zastanawiałem, czy w jego nazwisku nie popełniono błędu. Razem z moim kolegą, specem od działań Armii Radzieckiej, przeszukiwaliśmy internetową bazę poległych w II wojnie światowej żołnierzy radzieckich. Jest taka, choć niekompletna (ciągle ją uzupełniają). "Gładysza" tam nie było, ale może "Gładyszew" jest...
Tak jak pisał Piters, próbowałem w innym wątku ("Wielki bieszczadzki Sturmfahrt") rozgryźć, kim był ów oficer. Pamiętam, że któryś z użytkowników podpowiadał wersję z plutonem ckm (na zdjęciu nagrobnym poległy nie miał munduru lotnika!).
Jeśli przyjąć, że Piters ma rację, Gładysz na bank zginął w walkach z niemiecką 101 Dywizją Strzelców, która walczyła na prawo od odcinka obsadzanego przez siostrzaną 100 Dywizję Strzelców. Na początku października 1944 r. trwał zmasowany atak na niemieckie pozycje w rejonie grzbietu granicznego. Działania w tym rejonie były zapewne częścią szerszej operacji, powiązanej z operacją dukielsko-preszowską (mniej więcej w tym czasie Korpus Czechosłowacki gen. Svobody po niezwykle krwawych walkach zdobył wreszcie "nienasyconą" przełęcz Dukielską w Beskidzie Niskim). Niestety, działania niem. 101 DStrz. są opisane o wiele gorzej niż "Setki", zatem trudno będzie w oparciu o informacje strony niem. ustalić, w jakich okolicznościach bohater tego wątku zginął.
Mój kolega, wspomniany już w tym wątku, ściąga co pewnien czas z archiwum w Podolsku pod Moskwą kopie radz. dokumentów dot. walk ACz na Dolnym Śląsku w 1945 r. Poproszę go, żeby ściągnął dziennik działań bojowych 151 Dywizji Strzelców za IX i X 1944 r., ale to raczej nie nastąpi za szybko...
Właśnie identyfikacja nastąpiła po przejrzeniu bazy danych :)
Działania w tym rejonie w okresie wrzesień-październik 1944 prowadzone były w ramach operacji karpacko-użgorodzkiej 4. Frontu Ukraińskiego, który wraz z operacją karpacko-dukielską 1. Frontu Ukraińskiego stanowiły części wschodniokarpackiej strategicznej operacji ofensywnej RKKA. Inna nazwa operacji karpacko-dukielskiej, wprowadzona nie wiem czy przez naszych, czy czechosłowackich historyków, to właśnie operacja dukielsko-preszowska.
Historia działań 18.GwSK, a także wchodzącej w jego skład 151.SD, myślę że kiedyś - prędzej czy później - zostanie dokładnie zbadana :)
Tę wersję od kilku lat podpowada przewodnik "Beszczady" Rewasza. Jest co prawda drobna różnica w nazwisku w wersji Rewasza, ale ogólne wnioski są zbieżne. Piters, dzięki za szczegóły, wielu z nas się pewnie nad tym zastanawiało.
Czterech panów B.
Ja mam wydanie z 2006 i tam jest jeszcze wersja o lotniku. A co teraz piszą?
Co mogę noworocznie napisać...
Obszerny tekst o działaniach 151 DS (i nie tylko) w Bieszczadach Wysokich jest praktycznie gotowy. Zostały mi drobne korekty i korelacja strat, bo te z meldunków pułkowych różnią się od dywizyjnych, a te z kolei różnią się nieco od danych wypływających z wykazów imiennych. Ale te nieścisłości się jakoś zwalczy.
Zastanawiam się jeszcze, gdzie ów tekst puścić.
Niżej wrzucam parę akapitów dotyczących okoliczności śmierci lejtnanta Gładyszewa.
Należy się jednak parę zdań wprowadzenia.
Otóż odcinek grzbietu granicznego Czerteż - Wielka Rawka został opanowany 25.09.1944 przez oddziały 66 Dywizji Strzelców Gwardii gen. Siergieja Frołowa. Zasadniczo jeden pułk przekroczył go o 8.00 w rejonie Czerteża i został zatrzymany na umocnieniach Linii Arpada w rejonie Prikrego (wzg. 958 - wysokości rzucam wg WIG; identyczne są na mapach sowieckich). Drugi pułk opanował rejon Wielka Rawka - Kremenaros i przeszedł do obrony. 151 Dywizja Strzelców gen. Denisa Podszywajłowa przekroczyła grzbiet zdobywając Małą i Wielką Semenową (walki tam rozpoczęły się po południu 26 września, a zakończyły przed 13.00, 27 września) i nacierała na Nową Sedlicę. W związku przegrupowaniem korpusu, 30 września pas dywizji - osłabionej w ciągu ostatnich intensywnych działań - został rozszerzony do ok. 25 km (!) i przeszła ona do obrony.
Na prawym skrzydle, na północ od Novej Sedlicy zajmował pozycje interesujący nas 626 pułk strzelców ppłk. Prokofija Pieszkowa, rozwinięty w dwóch rzutach na południowych stokach grzbietu wzg. 958 (Prikry) - wzg. 860. Wsparcie zapewniały mu baterie haubic M-30 kal. 122 mm z 323 pułku artylerii, zajmujące stanowiska na grzbiecie Czerteż - Hrubki, ubezpieczane m.in. przez armaty ppanc. M-42 kal. 45 mm z 262 samodzielnego dywizjonu ppanc. Z tego wniosek, że lejtnant Gładyszew został pochowany na tyłach pułku, w rejonie stanowisk artylerii.
To tak w dużym skrócie, teraz wydarzenia w pasie 626 pułku strzelców z ostatnich dni przed 9 października 1944:
***
W nocy z 1 na 2 października zwiadowcy podjęli rozpoznanie rejonu wzg. 683 (Sirochmanky), które po stwierdzeniu słabej obsady zostało 2 października przez I/626. Następnego dnia na ten odcinek skierowano II/626, który zajął grzbiet do wzg. 589 (Berezy). Pozycje te zbliżały się do Novej Sedlicy, bronionej przez elementy niemieckiej 101 Dywizji Strzelców (101 Jäger-Division), toteż na kontrakcję nie trzeba było długo czekać.
2 października przeciwnik działał jeszcze samą artylerią, ostrzeliwując wzg. 683. Następnego dnia wyszły trzy kontrataki piechoty, które odparto (w pułku było 4 rannych). Po południu 4 października Niemcy przypuścili dwa kontrataki w sile ok. jednej kompanii, również powstrzymane. Wraz z ostrzałem z dział i moździerzy przyczyniły one 3 zabitych i 9 rannych.
Wieczorem 5 października na lewym skrzydle pasa obrony pułku odparto nieduży pododdział nieprzyjaciela, który chciał przeniknąć na tyły prawdopodobnie w celu wzięcia jeńca (w 626 ps było 2 rannych). Niemcy najwyraźniej chcieli wykorzystać złą pogodę, bowiem kilka godzin wcześniej zaczął padać deszcz, a noc była bardzo ciemna. Żołnierze tkwiący na swych pozycjach całkowicie przemokli i marzli, do tego pojawiły się problemy z dostarczaniem na pierwszą linię ciepłych posiłków. Kilku ludzi z 2. kompanii oraz kompanii moździerzy I/626 zaginęło – najprawdopodobniej pobłądzili w czasie zmiany stanowisk. Pogubiły się także służby, dowożące jucznymi końmi zaopatrzenie dla II batalionu. Deszcz padał do rana. W ciągu dnia (6 października) na wzg. 589 spadły pociski rakietowe, wystrzeliwane z moździerzy Nebelwerfer. Ostrzał ten nie przysporzył jednak pułkowi strat.
7 października III batalion, pozostający dotąd w drugim rzucie, przejął obronę wzg. 683. Tego dnia o godz. 14.30 rozpoczęła się seria trzech niemieckich kontrataków na wzgórze. Atakowała kompania wsparta przez kilka moździerzy. W walce osobiście odznaczył się dowódca batalionu (liczącego wówczas ok. setki żołnierzy zdolnych do walki), major Aleksandra Fiodorowicz Miatyga, który w krytycznym momencie osobiście prowadził ogień z karabinu maszynowego i został później za ten bój odznaczony Orderem Aleksandra Newskiego. Następnego dnia Niemcy nacierali aż sześciokrotnie (straty pułku: 4 zabitych, 22 rannych, ponadto utracono jeden zniszczony ckm, trzy rkm-y oraz moździerz 82 mm).
9 października odparto kolejne trzy ataki na wzgórze; przeprowadzał je I batalion 229 pułku strzelców (101 Dywizja Strzelców) oraz samodzielna kompania saperów nosząca numer 17. W rejonie wierzchołka doszło do walk na bliską odległość, w których wyróżniła się kompania fizylierów pod dowództwem starszego lejtnanta Isakina. Obronę musiały wzmocnić pododdziały sztabu pułku. Tego dnia wg wykazów pułkowych poległo 9 żołnierzy, wśród nich lejtnant Piotr Gładyszew z 3 kompanii ckm oraz mł. lejtn. Wasilij Kołotilin, dowódca plutonu strzelców, zaś 16 odniosło rany.
* * *
Myślę, że teraz tło historyczne jest w miarę wystarczające :)
Ostatnio edytowane przez piters ; 01-01-2016 o 18:15
Dzieki Piters,dobra robota!!
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)