Ja nawet już sobie zarezerwowałem miejsce ... wiadomo, gdzie. Może wreszcie w tym roku dorwę tę niedźwiedzicę, o której już erotyki wypisuję na forum.
W Bieszczadach będę od 15 września (przyjazd wieczorem) do 5 października (wyjazd rano).

Rodzina nie podziela mojego zamiłowania do włóczenia się po bieszczadzkich wertepach, więc żona i córka zostają - za karę - w domu. Mają już skrystalizowane plany wyjazdowe na lipiec i sierpień, niestety nie w Bieszczady (ani w ogóle w góry).

Wstępnie namówiłem na wspólny wyjazd kolegę - przyjaciela domu, prawie członka rodziny (ojca chrzestnego mojej córki). Twierdzi, że ma wysoką kondycję do chodzenia, wyrobioną podczas licznych pielgrzymek do Częstochowy. Zobaczymy.

Tak na 100% to ten wyjazd nie jest jeszcze taki pewien. Moja mama jakoś doszła do siebie po niedawnej śmierci ojca, ale gdyby coś się (odpukać) pogorszyło ...