Ja pamiętam gniazdko os w Łopience(lato 89 lub 90). Koleżanka była uczulona i po dwóch dziabach napuchła trochę. Mieliśmy jednak odpowiedni sprzęt i wszystko się dobrze skończyło. Co do gniazdka os, to żyliśmy przez parę nocy w symbiozie, po prostu pod wylot podstawiliśmy talerz z dżemem i dały nam spokó j, widać że osy w tym kraju też przekupne ;-)
pozdrawiam
DP