jakieś 3 lata temu koło tej wspaniałej samotnej lipy piorun zabił faceta, który wędrował sobie z Sianek z żoną i dziećmi, tragedia. Zadzwonili po pomoc ale zanim ktoś przyjechał to człowiek zmarł. Kilka lat temu złapała tam burza mojego kolegę, mówił, że nigdy w życiu tak się nie bał. Pechowe miejsce...a zdjecia niestety nie mam, z Beniowej mam, jak pewno wszyscy, chrzcielnicę z rybą. Fajny jest ten wątek o sistiemie i Siankach, ostatni raz szedłem tam w 1998r., później kilka razy byłem po ukraińskiej stronie - dworzec i okolice przełęczy, fajne wrażenie, zwłaszcza jak z pociągu widzieliśmy ludzi koło cmentarza w Beniowej, im pewno wydawało się, że znajdują się na końcu świata, a my kilkaset metrów od nich mieliśmy całkowicie odmienne uczucia.