Faktycznie, poznaję to drzewo. I ta lipa to nie jest lipa (tylko prawda).
No, no, no, nie spodziewałem się ...
Ale zaraz... A gdzie zdjęcie tego pioruna ?
:D
Mnie tam co prawda piorun nie trzepnął (jak dotąd jeszcze nie), ale koło lipy Michała też przeżyłem przykrą przygodę. Opisałem ją na forum w 2002 r. po powrocie z urlopu; chciałem teraz załączyć tylko link, ale nie mogłem odnaleźć swojego starego postu.
Cytuję więc teraz ów fragment, skopiowany z dysku:
"(...) Załamanie takowe (pogody - SB) nastąpiło natomiast 11. września, gdy ze szwagrem - rekonwalescentem (szczegóły później) wybraliśmy się do Sianek - w słynnym „worku” bieszczadzkim. Już na parkingu w Bukowcu się zachmurzyło. Ulewny deszcz złapał nas za cmentarzem w Beniowej, jeszcze na odkrytym terenie. Biegiem do lasu. Pod dużymi, starymi świerkami wschodnio - karpackimi staliśmy pół godziny, chroniąc się przed ... gradem (wielkości grochu). Gwałtownie się też wtedy ochłodziło.
I z lipcowo - sierpniowej aura zrobiła się październikowo - listopadowa (polski wrzesień gdzieś się zawieruszył). 12. września zaczęło solidnie padać, wiał zimny wiatr, temperatura w południe „aż” 8 st. I tak było, z wyjątkami, do końca mojego pobytu. (...)"


Odpowiedz z cytatem