Ubiegł mnie Michał, ale to dlatego, ze nie mam czasu zagladac na forum. Chociaż Michał tak stuprocentowej pewnoci nie miał. Oczywiscie, ze jest to wiersz Jerzego Harasymowicza. Ale musze sprostować. Jerzy Harasymowicz nie żyje, niestety. Po smierci został skremowany, a Jego prochy rozsypane nad najwyzszym pasmem Bieszczad. Taka była Jego wola, którą niejednokrotnie wyrażał w wierszach (jak buki na mróz... i inne, zapraszam na naszą strone). I to sie nazywa miłośc do gór, do Bieszczad! Dodam jeszcze, że Jerzy Harasymowicz jest niekwestionowanym patronem Bieszczad, jest ich Arcypoetą. Najzdolniejszym Jego uczniem był Wojtek Bellon, ale nie przerósł on Mistrza. Bieszczady nie maja tylu poetów, tylu wierszy, tyle utworów literackich co Tatry, co jest zrozumiałe, ale dla niejednego były, są i będą inspiracja do tworzenia. Wierszy, książek, rzeźby, obrazów. Oby jak najwyzszych lotów, oby jak najbliższych Mistrza. Pozdrawiam.