Achh te bieszczady :P
Rok temu zaczynając eksplorowanie biesów zaczeliśmy od Łupkowa.
W schronisku było stosunkowo dużo ludzi (polowa sierpnia), ale atmosfera niepowtarzalna (przynajmnije tam sobie sdm pospiewalismy, bo na festiwal do wetliny nie dotarlismy). Nastepne dwa dni spedzilismy na granicznym szlaku, spotykając tylko 2 fajnych kolesi.
Blisko cywilizacji ale tez fajnie było w schronisku pod rawkami. wybrałem sie z kolega obejrzec zachód slonca z Rawek. Poezja przez wielkie P. Na gorze zero ludzi, cisza niebotyczna, nawet wiatr co jakis czas calkowicie uciechal. w dolinach tworzaca sie mgla, sloncie zachodzi zawodowo. Dla takich chwil warto się tłuc przez cala polske. Nawet jezeli z planowanych 11 godzin, podroz nieoczekiwanie wydluza się do równiutkich 24h (!!) jak to było w naszym przypadku![]()
pozdrawiam


Odpowiedz z cytatem