Witam,
Szlak z Wołosatego, przez Kińczyk ..... do Sianek i źródeł Sanu jest ( jak zapewne wszyscy wiedzą) bardzo ciekawy. Może warto by sie zastanowić czy nie pociagnąć szlaku granicznego właśnie tamtędy. Co do rabunków - łażenie samemu ( Grzsiek urwał by mi teraz głowę ) nie jest specjalnie mądre. Wiekszość "turystów" chodzi po górach w okresie wiosenno-letnim, lub bardzo wczesno jesiennym. Później jest spokojniej - po prostu trzeba chodzić w kilka osób. Na pewno jest to jakieś zabezpieczenie. Nie ma patentu na to.
Zresztą problem jest o tyle akademicki, że nie każdemu jest dane przejść tą częścią Bieszczadów. A kto już się zapuści w tamte rejony ( bez pozwolenia ) musi o tym dokładnie pamiętać - idzie na wlasne ryzyko i na własną odpowiedzialność. "Przypadkowe zejście" kiedy wszystko jest O'K - niech bedzie. Ale co wtedy gdy "bracia" pomoga się nam rozstać z naszy sprzętem?
Pozdrawiam
Piotr "Broda"


Odpowiedz z cytatem