To, co piszecie jest i ciekawe, i dziwne. Oczywiście, jak każdy tego typu problem, nie ma on łatwego rozwiazania, bo jak wiadomo kompromis pomiędzy ochroną przyrody i turystyką łatwy nie jest, a jak doliczymy do tego tzw. szczelnośc granicy, to dopiero się robi. Ja należę do tych, którzy na własne ryzyko, ostrzegany przez wszystkich i z dusząna ramieniu, choć po spełnieniu wymogów i Parku, i SG wspomniany odcinek przeszedłem. I było to ryzyko i drobne szaleństwo (nie urwę Ci, Piotruś, głowy, bo masz sporo racji). Ale szlak byłby ciekawy bo jest piękny, a jeszcze (już?) nieznany, tylko: ściśle zorganizowany pochód w małych grupachz przewodnikiem-strażnikiem Parku, bez samowolki (płatny?). Druga sprawa to granica-z wypowiedzi Krzyśka wnoszę, że jest ona bardziej dziurawa niż wiadro bez dna-i to jest dziwne i kuriozalnie niebezpieczne-dziurawa granica NATO! Myślę, że sparwę należałoby rozpatrywać od tej właśnie strony: gdyby granica istniała i była +/- szczelna problem byłby znacznie mniejszy i rozwiązywalny. Kwestia "sparzenia" byłaby marginalna i rzeczywiście tylko na własne życzenie.
Na Ra