Barszczyk:
A jakby ktoś jeszcze miał wątpliwości, czy cytowany wcześniej poeta (u)lubia(o)ny pisał o Bieszczadach - wspomnijcie bąka złośnika huczącego basem... Gdzie łatwiej o takie miejsca, gdzie huczał, niż na czerwonym szlaku, gdzie pełno tych roślinek...
Ależ żadnych wątpliwości ! Dusiołek, który dusił we śnie chłopa Bajdałę (o czym także pisał ów poeta), to najpewniej bies, który wyemigrował z Bieszczad.

Poezja, sprawy eschatologiczne, wrażliwość ludzka ...
Jakież to wszystko złudne. Na dowód przytaczam wiersz, napisany pod koniec XIX w. przez samego ... Józefa Wissarionowicza Dżugaszwili. Tłumaczenie z jęz. rosyjskiego zawarte jest w polskim wydaniu książki Dmitrija Wołkonogowa (znów te wilki !) pt. „Stalin” (wyd. Amber, W-wa 1998, t. 1, str. 26):

Ów genialny inżynier zbrodni, jeździec Apokalipsy w XX w., tak poetyzował we wczesnej młodości:

„Gdy księżyc jasną swą poświatą
Rozświetli nagle mroczną ziemię,
A jego blask odległe szczyty
Bladym błękitem opromieni,
Gdy nad ruczajem w nieba lazur
Wzbiją się wnet słowicze tony
I delikatny głos piszczałki
Zabrzmi przeczysty, niezmącony,
Kiedy, ucichłszy wprzód na mgnienie,
Znowu zaszemrze w górach strumień,
A wiatru tęsknym zawodzeniem
Las rozbudzony w krąg zaszumi,
Gdy zbieg, uchodząc przed pogonią,
Znów na rodzinnej ziemi stanie,
Gdy, śród ciemności zabłąkany,
Zobaczy słońce niespodzianie -
Wtedy gniotącej duszę chmury
Mroczna rozwieje się opoka
I gromkim głosem serce zbudzi
Nadzieja mocna i głęboka;
Dusza poety wzwyż ulata,
A radość w sercu jak zdrój tryska:
Wiem, że przemożna ta nadzieja
Błogosławiona jest i czysta !"