Dzieki za wyjasnienie Stały Bywalcze - co do Stalina. Teraz już wiem, że miał facet talent i uczuciowy był. Po lekcjach historii nieco w to wątpiłem...
Co do Zakładu z Bogiem to spieszę wyjaśnić (choć nadal pewien nie jestem czy to Blaise Pascal go proponował, czy może inny filozof. A zaraz na finał Euro do fajnego pubiku ze znajomymi wybywam, więc czasu teraz za wiele nie mam... Glod wiedzy SB pragnę więc szybko tylko oszukac, a zaspokoic, jeśli taka będzie wola Jego, postaram się później, po uważnym przejrzeniu księgozbioru stosownego).
Otóż rzecz szła o zakład - jest Bóg, czy Go nie ma? Gdzies na krańcu nieskończoności (dobre, nie?) trwa rozgrywka, najprostsza z możliwych: orzeł czy reszka? Head or tails? Wyniku rzecz jasna nie znamy, bo znać nie możemy... Ale zakładając że wybrać musimy, na co lepiej postawić? I tutaj nasz filozof (coraz bardziej jestem pewny, że to pan Pascal) dochodzi do wniosku, że lepiej postawić życie na szali, uznając, że Bóg jednak jest! Ryzykujemy rzecz, która na pewno się skończy, a do wygrania mamy nieskończoność - życie wieczne! W grze, gdzie prawdopodobieństwo sukcesu wynosi 1/2, mamy do wygrania nie dwa razy wyższą stawkę, a taką nieskończenie razy większą! Tylko głupiec stawiałby więc na ewentualność, że Boga nie ma - tu w finałowej scenie nic do wygrania nie ma. Życie się kończy, buk (skrót od bukmacher, znany miłośnikom Piłkarskiego Pokera) p[łaci za nie tylko stawkę 1:1. A za drugie, równie możliwe rozwiązanie 8 (obróccie ją o 90 stopni będzie nieskończoność...) nieskończoność:1. Co lepsze? Proste... Żyjmy więc tak, jakby Bóg był. A i u buka dobrze na tym wyjdziemy...
Upraszczając jeszcze bardziej: róbmy zawsze tak, byśmy patrząc na siebie w lustro mówili szczerze: dobry ze mnie człowiek. SB i Kriss ujęli to zgodnie z moją filozofią, nie gorzej od Pascala (jesli to on się zakładał...). Choć inny mój kolega, chodząc ostatnio z okiem podbitym mówił: Patrzcie chłopaki, dobrego vczłowieka pobili debile... I miał rację.... Wyjątek co regułę potwierdza?


Odpowiedz z cytatem