Powiem krótko. Bąblowica to nie żadna nowość. Jest od bardzo dawna i jakoś do tej pory nikomu to nie przeszkadzało. Każdy chyba zdaje sobie sprawę z z tego, że jedząc jakowyś owoc (czy inne jabłuszko) prosto z krzaczka w jakis sposób ryzykuje. Jakkoklwiek równie prawdopodobnym jest, ze jutro z rana idąc po bułeczki ktoś z nas wpadnie pod autobus. Nie chcę przesadzać, ale jak dla mnie komuś po prostu zależy na tym aby ludzie prestali tego roku jeść jagódki. Założę się, że w przyszłym roku nikt nawet o żadnej bąblowicy nie wspomni. A jeżeli faktycznie juz ktoś się tak bardzo obawia, to niech te jagódki sobie przed jedzeniem przemyje i problem z głowy. No chyba, że wody też się boi, bo w kranie przecież chlorowana... Pogody ducha życzę i do zobaczenia na szlaku! :D