Rzeczywiście, robi się jesiennie, tęsknie jakoś jak w wierszu:
"Jesień
w dłonie rozchylone świtem
złapać chcę uciekanie lata
i melancholię liści o złocie
w opadaniu do ciszy.
W usta rozchylone nocą
złapać chcę pocałunki
za falochronem lęku
pozostawione do zimy.
W oczy rozchylone dniem
złapać chcę twe oddalenie
a potem o nierozstania
będę się modlić do ikon."
Pozdrawiam
Ewa