Jeżdżę w Bieszczady i Beskid Niski od początku lat dziewięćdziesiątych do dzisiaj. Uwielbiam biwaki w dzikich miejscach daleko od ludzi. Zanjduję sobie miejsca nad strumieniami i rzeczkami dobrze ukryte. Rzadko spotykałem kogokolwiek. Dwa razy przyszedł do mnie leśnik. Rozejrzał się po okolicy, spojarzał na ognisko zabezpieczone kamieniami chwilę pofadał i poszedł. Straż graniczna raz mnie naszła i też po wylegitymowaniu sobie poszli. Tylko trzy razy ktoś odkrył mój biwak na około 100 noclegów w górach. Ja jednak często chodzę bez szlaków, a noclegi wybieram z dala (minimum kilometr) od znakowanych szlaków.
Pozdrawiam


Odpowiedz z cytatem