Oj Hermes, Hermes... przywalieś, jak nie przymiierzając, lysy o beton.
Oczywiście, każdy ma prawo do wyrażania swojego zdania, ale wiesz, trochę glupio ni stąd, ni z owąd czytać że moj widok kogoś maksymalnie wkurza.
W zasadzie to nie wiem czemu sie denerwuję, powinnam mieć wywalone na to co sobie inni o mnie myślą, w dodatku uważam, że ludzie oceniający innych po pozorach tracą na tym najwięcej.
Tak się sklada, że poczulam się osobiście dotknięta Twoim postem, ponieważ akurat ja wędruję po górach z kijkiem teleskopowym w lapie. A nawet z dwoma kijkami.
I nie robię tego ze snobizmu ani szpanerstwa, tylko z autentycznej potrzeby - mam slabe stawy kolanowe. W zeszlym roku, kiedy lazilam w Bieszczadach bardzo intensywnie przez 5 dni non-stop, ostatniego dnia kolana tak mnie bolaly, ze żeby spelznac z Poloniny Wetlinskiej musialam poszukac sobie jakiegos drąga do podpierania. Byl ciężki i cholernie niewygodny.
Chodząc potem w Alpach kupilam sobie kijki - i uważam je za cudowny wynalazek.
Nie mam od tej pory żadnych problemow z kolanami, nic mnie boli - nawet przy schodzeniu z duzych stromizn, i to z plecakiem na plecach.
Piszesz o czasach "turystyki z siekierą". Czy Twoim zdaniem powinnam codziennie wchodzić do lasu i rozpoczynać swój dzień od dewastacji przyrody w celu wycięcia sobie kijków?
I wiesz, jakoś nie kuszą mnie te buty sprzed 20 lat, ważące lącznie 4 kg... Wolę goretex na vibramie .
I nie przekonasz mnie, że flanelowa koszula jest cieplejsza niż polar, a welniany kocyk cieplejszy niż moj śpiwór z wypelnieniem z Quallofilu.
A jak uzbieram dośc kasy, to zamienię swoj hydrotex na goretex, i to najlepiej XCR .
Bo noszenie w plecaku 2kg podgumowanej palatki też mnie nie kusi.
I nie kusi mnie też plecak taty, mający jakieś 30 lat, nie posiadający pasa biodrowego.
Z przyjemnością używam tych udogodnień, bo dzieki nim mój zaladowany plecak waży 20 kg zamiast 40 kg. :P I wiecej czasu i energii jestem w stanie poświecić na podziwianie widoków.
Jesli ktoś natomaist jest konserwatystą, i twardo nosi pionierki, harcerski plecak, śpi pod palatką i nosi z sobą skrzynki z żarciem- pozostaje mi tylko podziwiać hart ciala i ducha.
O ile oczywiście ten ktoś nie wycina codziennie lasu żeby zbudować sobie szalas, gdyby wszyscy tak robili, ladnie by nasze góry wyglądaly. Jak powiedzial Stanislaw Jerzy Lec: "Nie ma powrotu do jaskiń. Jest nas za dużo".
Mam nadzieję, że świadomośc tego jak wyglądam, nie zepsuje Ci przyjemności czytania mojej relacji z kolejnej wyprawy Tym razem będą to Gorgany i Czarnohora. Kijki zabieram.
pozdrawiam,
Szaszka