Hmmm jakoś mnie to nie przekonuje. Kiedyś ( również w Gorganach) oberwałem właśnie w czoło końcowką kija trekkingowego... no cóż, wprawdzie "Smotryczanka" lała się często-gęsto, aleć jednak zachowywałem pozycję pionową.

Jednak... pomyślę sobie... mam zajęte obie ręce, na nadgarstkach paski, ani się podrapać, wykonać padu przewracając się, ani dac w mordę, ani obsługiwać radio czy aparat fotograficzny.. póki co nogi i gnaty mam jeszcze zdrowe:) Ale jak będę miał okazję to sprawdzę (niedługo będę nosił znów cegły, wapno i cement na grzbiecie w wiadomym miejscu).

Pozdrawiam - Lech