Dorzucę do pieca pt. "kijki"![]()
Też kiedyś się zarzekałem, że nigdy w życiu, albo "dopiero na emeryturze". Potem przypadkowo dostałem takowe w prezencie. Kurzyły się gdzieś w kącie przez 3 lata, wreszcie na poczatku tego sezonu przypiąłem je do plecaka. A był on ciężki, bo polazłem na półtora tygodnia w Beskid Niski z małolactwem lat 10, szt. 1. Wersja namiotowa, kociołek, itd.
I wziąłem te kijki do ręki. I zobaczyłem różnicę - w obciążeniu kolan, w rytmie marszu, w tempie podejścia, nawet w łapaniu równowagi na błotnych czy wodnych przeprawach.
Kto tego nie doświadczył, nie wie o co chodzi.
Zatem jeśli z plecakiem - to z kijkami. Na lekko - niekoniecznie, ale też przydatne. Nie tylko na niedźwiedzia...
![]()


Odpowiedz z cytatem