Strona 2 z 3 PierwszyPierwszy 1 2 3 OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 11 do 20 z 26

Wątek: Autostop

  1. #11
    Bieszczadnik Awatar Peter P
    Na forum od
    07.2004
    Postów
    31

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez Efka
    Jedynie martwi nowy Regulamin BPN, ale jak jest w praktyce opowiecie po powrocie.
    Pozdrawiam
    Ewa

    Jeśli chodzi o psy a regulamin BPN był temat na grupie:

    - Wysłany: 14:33, 28.05.2004 Temat postu: z psem w Bieszczady.
    Dość dłógi wątek. Warto poczytać. Na końcu jest też pewien link ode mnie. Warto zobaczyć również :D

    Pozdrawiam Piotr

  2. #12
    Bieszczadnik Awatar Peter P
    Na forum od
    07.2004
    Postów
    31

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez Efka
    , ale jak jest w praktyce opowiecie po powrocie.

    Ewa

    A no tak - oczywiście zdamy Relację

    Piotr

  3. #13
    Bieszczadnik
    Na forum od
    04.2004
    Rodem z
    Warszawa
    Postów
    150

    Domyślnie Re: autostop

    [quote="Peter P"]
    Cytat Zamieszczone przez Goska
    Może za rok???
    No ja tam na pewno będę! Jak zobaczę taka śliczną mordę (psa mam na myśli, psa) to na pewno się zatrzymamy.

  4. #14
    Barszczyk
    Guest

    Domyślnie A ja dobre!

    A ja mam rewelacyjne autostopowe wspomnienia!
    Zdarzyło się oczywiście drałować kilka kilometrów z plecakiem po asfalcie na konikec dnia, ale... życie, tak to już bywa. Najmilsze wspomnienia:
    1. upał, godz. 13 gdzieś, z Berehów do Nasicznego leźliśmy z kumplem, plecory pokaźne, a tu się maluch zatrzymuje, zpani z dzieckiem niezbyt wielkim, dziewczynka lat ok. 8. Pogadaliśmy milutko, a był to jedyny samohcód jaki na drodze tej spotkaliśmy!
    2. To był hit. Byłem wtedy w Starym Siole z ekipą ewidentnie trunkową, znajomi ze studiów. Chodzenie sobie przewidziałem na później, jak wyjadą, w wcześniej 2 tygodnie, że wypad tylko na Rabią i Przełęcz Orłowicza Nie chcieli dać się przekonać że warto łazić... Więc piliśmy. I dnia pewnego brakło gorzały ok. 23. Deszcz jak jasna cholera. Więc z kumplem na fantazji, bo jego kobieta urodziny miała, na Ranczo ruszyliśmy po parę flakonów. I w drodze powrotnej, ok północy, w tej ulewie, zatrzymuje się fiat uno bodaj, 3-drzwiowy, wypada dwóch misiów po 100 kilo i krzyczą moknąc w ulewie:: wskkiwać - krzyczą. No to my wskkujemy, a oni pytają: daleko? Do Smereka? My, że do Starego SIoła... A misie w śmiech - to już tylko kilometr, dajdzie spokój, spadamy... Poczęstowaliśmy jeszcze pasażera łykiem goirzałki i odjechali. A my jeszcze kilometr w deszczu...
    3. Najlepsze... Z Otrytu szliśmy, przez Nasiczne, do Berehów. Chcieliśmy nocować w Cisnej, koniecznie. Bo Pod Honem jest cudownie.... A że październik było, to w Berehach nic! Zero! Deszcz, a po półtorej godziny pierwszy samochód. Polonez, w drugą stronę... Stanął! Poprosiliśmy w trójkę, że gdyby busa spotkał, to płacimy i jedziemy....
    Szarówka już była, gdy pierwszy samochód w stronę Cisnej. Ja akurat łapałem, więc padłem na asfalcie na kolana i ręce błagalnie wyciągnąłem... Stanął!!! Upchnęlismy się i kolo, jakis przedstawiciel handlowy, że do Wetliny jedzie. Pasowała i tak... Ale tak zagadliśmy, że pod samego Hona nas zawiózł, tam nocleg na glebie z nami zarządził, piwa wypił i dziękował że znów młodo się poczuł...
    Albo jak we wrześniu kiedyś z Wetliny do Berehów też chcieliśmy i podeszliśmy we trzech do gościa z cinquecento, co ze sklepu wyszedł... Ten się zaśmiał, powiedział, że tylko po chleb go żona wysłała - bo to gdzieś 7 rano była - i on 150 metrów dalej ma kwatere... Ale chwilę pomyślał, kazał wsiadać! Zawiózł do Berehów!
    Uśmiech na twarz, radość i... stopów w Biesach się nie bójta!

  5. #15
    Bieszczadnik Awatar Peter P
    Na forum od
    07.2004
    Postów
    31

    Domyślnie Re: A ja dobre!

    Cytat Zamieszczone przez Barszczyk
    Uśmiech na twarz, radość i... stopów w Biesach się nie bójta!
    Nie - nie to że się boję, czy coś takiego. Pytałem ponieważ ostatnio w Bieszczadach byłem w 4 klasie liceum - a to było jakieś 6-7 lat temu. (nie chce mi się liczyć ). Czasy się zmieniają, ten świat to już sam chyba nie wie dokąd pędzi, ale napewno się w tym swoim pędzie już dawno pogóbił. Ludzie się zmieniają (odgórnie patrząc oczywiście). Stają się nieufni, wystraszeni, zapętleni i zapędzeni. Te kilka lat temu łapałem stopa dość szybko. Czy to były Bieszczady, czy Bory Tucholskie. Nie wiem jak to jest dziś w Biesach. W moich okolicach po prostu coraz gorzej.

    A moja ostatnia przygoda ze stopem w Bieszczadach:

    Wrzesień 6-7 lat temu - Po całej nocy w zatłoczonym pociągu z dwoma przesiadkami i oczekiwaniu na PKS Z U.D. do U.G. kolejne pół dnia, doczłapałem się w końcu gróbo po południu do U.G. Stamtęd miełem zamiar dotrzeć do Bacówki pod Małą Rawką - a to jakieś 7 km. asfaltem. Plecak 80L Namiot karimata zmęczenie PKP'owskie itd... Siedziałem na wylocie z U.G. chyba z pół godziny i zatrzymał się jakiś niemiec. Jechał sam. Ja w ząb po niemiecku on ni cholery po polsku ani po angielsku. Staliśmy tak dobre pięć minut a ja próbowałem wytłumaczyć mu na wszelkie sposoby że wsiądę i prosto i jak powiem danke to mnie wysadzi. Na nic. On próbował zrozumieć równie szczerze. W końcu wpadłem na genialny w swej prostocie pomysł (tylko czemu tak późno ) - Wyciągnąłem mapę...

    Pozdrawiam Piotr

  6. #16
    Bieszczadnik Awatar Doczu
    Na forum od
    09.2002
    Rodem z
    Sosnowiec
    Postów
    1,058

    Domyślnie

    Ja w sumie tez nie mogę narzekac
    Po zejściu z Wetlińskiej do Wetliny na stopa czekaliśmy ok 4 minuty.
    Zatrzymał się , jak się później okazało Strażnik Graniczny z Włodawy, który wynajmowal pokoje gościnne w Strażnicy w UG. A jako ze kiedyś miałemk okazję być we Włodawie, trochę porozmawialiśmy na tematy inne niż pogoda. Podrzucili nas pod sam Kremenaros (jako że strażnica jest naprzeciw)
    Następnego dnia mieliśmy okazję zrewanżować się im (był z Żoną) browarkiem w Kremenarosie, i tak spędziliśmy miło wieczór jeszcze z kolkoma innymi pogranicznikami. Całkiem sympatyczni to ludzie
    Co do pobytu tegorocznego - jadę tam (z kumplem) w niedzielę wieczorkiem i tez przyznam, że liczę na stopa
    Poruszac się będziemy na odcinku Komańcza, Cisna, Wetlina, UG..
    Jakby co to do zobaczenia

  7. #17
    Macieq
    Guest

    Domyślnie

    A ja mam ogłoszenie:

    Pierwszy w historii zlot autostopowiczów odbędzie się już niebawem! Szczegóły na stronie
    http://klub-autostopowiczow.xt.pl/

    Wszyscy autostopowicze świata łączcie się!

  8. #18
    Bieszczadnik
    Na forum od
    02.2005
    Rodem z
    Przemyśl
    Postów
    93

    Domyślnie

    W tamtym roku szlliśmy z Brzegów Górnych do Ustrzyk, dość późno, gdyż z powodów ciągłych opadów było błootnisto i ślisko. Szliśmy z synem, niestety nikt nam się nie zatrzymał, a lało jak z cebra, no i doszliśmy, w końcu to nie aż tak daleko.
    W tym roku wracaliśmy z Wetliny też do Ustrzyk i mieliśmy nadzieję na busy, niestety wszystkie jechały do Cisnej na koncert, a ja musiałam wrócić, gdyż na kwaterze został mój syn, bo nie chciał iść z nami na Smerek, chodziliśmy już 5 dni i chyba się zmęczył. Jak to w górach bywa, znowu lało, po wielkich prośbach zabrał nas jeden bus za 30zł i tak byłam mu wdzięczna, bo z Wetliny do Ustrzyk toby mi troche zajęło. Dlatego liczę raczej na swoje nogi

  9. #19
    Bieszczadnik Awatar Bison
    Na forum od
    12.2004
    Rodem z
    Okolice krainy paprykarza..:)
    Postów
    234

    Domyślnie

    Co do autostopu ogolnie to jeszcze nie jest zle..Co tydzien podrozuje tym srodkiem transportu w okolicach Gorzowa wlkp... A nawet udalo mi sie w te wakacje dojechac na stopa do angli..Happy days:D

    A co do autostopu w bieskach to jak dla mnie nie jest za ciekawie.. Co roku Koncze bieski autostopem ze wzgledu na to ze po dwoch tygodniach nie mam juz pieniedzy na inny srodek transportu:D I tak dajmy na to Dwa lata temu Autostop z Ustrzyk Gornych do Rzeszowa jakies 13 godzin...Rok temu Cisna-Rzeszow jakies 8,5godziny..:D Tak wiec nie wiem czy to jakis niefart czy to moja brodata geba odstrasza kierowcow ale autostop w bieskach mi nie idze...
    Ps. Zazwyczaj podrozuje z plecarem i kolega z plecarem:)
    Pozdrawiam Bison
    http://www.flickr.com/photos/bison86/
    http://picasaweb.google.com/Bison86
    Po drogach wedrować, zrobić co tylko sie da aż sie dopełni czas...

  10. #20

    Domyślnie

    Szedlem z Woli Michowej w kierunku Cisnej (bylem na szlaku od Komanczy, ale ze wzgledu na burze, zszedlem drogą do Woli) - padalo, mialem nadzieje na stopa - nic z tego, prozne bylo machanie. Przede mna szedl jakis zakonnik, myslalem ze go dogonie i sie dolacze (i ze razem cos zlapiemy), gdy nagle minal mnie samochod i zatrzymal sie 50 metrow przede mna, zabierajac zakonnika. Dupek (zakonnik) widzial jak machalem i nic nie zrobil :/ Trudno, przeszedlem te 15 km, a nastepnego dnia ledwie sie podnioslem, takie zakwasy mnie dopadly :(
    Kilka dni pozniej, mialem szczescie w Drodze z Roztok do Cisnej - miejscowy facet sie zatrzymal i mnie zabral - opowiedzial tez historie o tym jak to ludzie niechetnie biora autostopowiczow, ponoc jego kolega zabral raz dziewczyne z chlopakiem i nie wiedziec kiedy dostal czyms w glowe. Samochod znaleziono pod Lublinem. Szkoda ze nie widzieliscie miny mojego kierowcy, kiedy odpowiedzialem ze tez jestem z Lublina :)
    no, to by bylo tyle na temat stopow z mojej strony.
    Raczej nie licz ze pojezdzisz. Zwlaszcza z kobieta i z pieskiem
    pozdrawiam!

Informacje o wątku

Użytkownicy przeglądający ten wątek

Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •