Horror autostopowy to ulubiona wymówka tych, co nie biorą.
Ja biorę. Poznaję nieraz ciekawych ludzi. Tak poznałem Hermesa i Magdę. Ten kto zna Hermesa z Rzepedzi wie, że raczej się nie zatrzymują na Jego machanie. Tak poznałem również Rysia Szocińskiego i paru innych miejscowych i przyjezdnych.
Często biorę, jak ktoś macha, bo sam też tak podróżowałem, a garbatych biorę zawsze.
Trasa z Woli do Komańczy też dla mnie była pechowa. Dopiero ok 23.40 zabrał nas gazik wopistów. I tak wylądowałem w Komańczy o północy, było to w stanie wojennym, zawieszonym.
Pozdrawiam wędrujących
Długi