Szedlem z Woli Michowej w kierunku Cisnej (bylem na szlaku od Komanczy, ale ze wzgledu na burze, zszedlem drogą do Woli) - padalo, mialem nadzieje na stopa - nic z tego, prozne bylo machanie. Przede mna szedl jakis zakonnik, myslalem ze go dogonie i sie dolacze (i ze razem cos zlapiemy), gdy nagle minal mnie samochod i zatrzymal sie 50 metrow przede mna, zabierajac zakonnika. Dupek (zakonnik) widzial jak machalem i nic nie zrobil :/ Trudno, przeszedlem te 15 km, a nastepnego dnia ledwie sie podnioslem, takie zakwasy mnie dopadly :(
Kilka dni pozniej, mialem szczescie w Drodze z Roztok do Cisnej - miejscowy facet sie zatrzymal i mnie zabral - opowiedzial tez historie o tym jak to ludzie niechetnie biora autostopowiczow, ponoc jego kolega zabral raz dziewczyne z chlopakiem i nie wiedziec kiedy dostal czyms w glowe. Samochod znaleziono pod Lublinem. Szkoda ze nie widzieliscie miny mojego kierowcy, kiedy odpowiedzialem ze tez jestem z Lublina :)
no, to by bylo tyle na temat stopow z mojej strony.
Raczej nie licz ze pojezdzisz. Zwlaszcza z kobieta i z pieskiem
pozdrawiam!