Hej :)Zamieszczone przez Ewa_natta
Za studenckich czasów nie wahałem się zatrzymywac wszystkiego, co parło na kołach ku mojemu celowi. Tak więc jechałem furmanką, kombajnem (tylko 600 metrów, ale zawsze :P ), trójkołowym wehikułem inwalidzkim ( za pomoc w odpaleniu silnika), na przyczepie traktora (za karę, lało jak z cebra :( ), w przyczepie Osinobusa (kto pamięta, co to było? ), Fordem Cartonem (Co to? Wiecie?), węglarką PKP (tej nie zatrzymywałem tylko dogoniłem na zakręcie), TIR-em chłodnią na pace (pusta była i nie chłodziła), a nawet karetką na sygnale (sygnał był, bo kierowca spieszył się na obiad). A mój znajomy podróżował walcem drogowym na trasie pomiędzy Dęblinem a Lublinem - to nie był jednak klasyczny autostop :).
A propozycja SB zgłaszania zamiaru jazdy TAM i faktu posiadania wolnych miejsc jest b. dobra... Popieram i sam zacznę to stosować :)
Pozdrawiam,
Derty


Odpowiedz z cytatem