Wynika z nich,że mam biegać w gół,uważać na zakochane niedźwiedzice albo zazdrosnych panów misi,nie jeść malin,nie częstować piwem,ewentualnie poświęcić psa.To ostatnie mi kompletnie nie pasi!!!
A poważnie-dzieki za porady.Jechać i tak pojadę,małe ognisko będę palił wieczorami,żarcia nie będę zostawiał wookoło,psa trzymał krótko (jeszcze muszę go nauczyć nie szczekać,ale z tym będzie łatwo, bo ogólnie jest małomówny),i będzie dobrze.Myślę, że misie też mają swój rozum i nie pchają sie do ludzi.
Teraz pozostaje mi jeszcze chyba zapytać o jelenie na rykowisku,wilki,i chyba co większą gadzinę będę miał juz obeznaną.
Jak wrócę (cały i bez niedźwiedzicy) to napiszę relację
Szamcio


Odpowiedz z cytatem