Co mi wpadlo w oko? Wydaje mi się, że powoli Bieszczady zaczynają się "cywilizować" i rozszerzają swoją ofertę pod kątem turystów innych niż "studenci-plecakowcy".
Chodzi mi konkretnie o nowo powstające knajpki. W tym roku mialam przyjemność odwiedzić m.in. herbaciarnię "Biesy i Czady" w Lesku, a także "Chatę Wędrowca" i "Stare Siolo" w Wetlinie. Wnętrza urządzone z pomyslem, "bieszczadzkim klimatem", rodzinna atmosfera - szczególnie w herbaciarni i "Siole". Ciekawe menu, domowe ciasta... Potrafią skusić czymś więcej niż tylko tanim piwem i nieśmiertelnym "plackiem po bieszczadzku". Niestety, minusem jest to, że ceny również się "cywilizują"...

Co wyszlo mi bokiem? Pogoda. :( Ale zdaje się, że ta wyszla bokiem nie tylko turystom, ale przede wszystkim miejscowym. Kiepski sezon... No ale na to nikt nie ma wplywu.