Przepraszam , że to może nie na temat ale po przeczytaniu "Czy to Fair Play"? na

http://bieszczady.info.pl/0,574,0,53,echo.html musiałem się odezwać.

W dzisiejszej szarej rzeczywistości samorządowej mamy do czynienia z lokalnymi politykami i działaczami. Polityk to taki który został wybrany powiedzmy na burmistrza - na kadencje czy dwie, bierze za to jakieś tam pieniądze i uważa że ma wielki autorytet. Działacz to ten który swą postawą kształtuje wizerunek swojej małej ojczyzny ale w przeciwieństwie do polityka jego celem nie są pieniądze tylko dobro lokalnej społeczności. Politykiem się zostaje działaczem jest się od urodzenia. Najgorsze w tym wszystkim jest to że politycy budują swój publiczny autorytet na plecach działaczy, właśnie tak jak to miało miejsce w Lesku. Grupa zapaleńców wykorzystując swoje pomysły i możliwości postanowiła stworzyć gazetę która w założeniu miała popularyzowanie i promocję regionu, regionu w którym znajduje się jeden z najpiękniejszych zakątków Europy nasze polskie Bieszczady . I co z tego wyszło. A no wyszło szydło z worka. Gazetą stworzyli a jakże. „Echo Bieszczadów” A nawet jakiś czas dobrze się mieli, coraz więcej ludzi było skłonnych ją czytać. Ba dzięki internetowi o gazecie już głośno było nawet w kraju. Być może za głośno, bo oto znów wystąpił syndrom „pana i władcy”. Jeszcze raz się okazało, że w małych ojczyznach samorządowych nie liczy się aspekt głęboko rozumianej celowości społecznej podporządkowanej dobru ogólnemu tylko autorytet władzy „prawie absolutnej” która to przywiązana do stołków stwarza pozory gospodarności a w rzeczywistości przyczynia się do degradacji lokalnych inicjatyw służących środowisku i ludzi tu żyjących. Na pocieszenie pozostaje mi jednak fakt, że politycy sprawujący władze, wcześniej czy później muszą odejść. Działacze pozostaną.

Redakcji leskiej gazety „Echo Bieszczadów” składam wielkie dzięki za to co już zrobiła i życzę wszelkiej pomyślności, wytrwałości i uporu we wszelkich poczynaniach mających przynieść pełnie szczęścia zarówno sobie jak i ludziom dla których to robią. Głowa do góry. Nie jesteście sami.

pozdrawiam