Akurat byłem na Otrycie jak jakiś koleś gwizdnął rolkę wełny mineralnej. Przyjechał gość z grupą chyba Niemców na koniach i widział jak koleś ucieka w las taszcząc rolkę...
Mnie by się nie chciało zapierdzielać pół godziny pod górę po rolkę wełny. Co, dach w wychodku sobie ociepli? Pewnie flaszka będzie...
Wszędzie jest skur...syństwo. Wynika z tego, że nie jestem wariatem, skoro wymontowałem pewną częśc z auta, kiedy zostawiałem je przed tygodniowym wyjściem w góry.


