...No i wyszło że rozsiewam frustrację...wcale nie, przedstawiałem tylko pare faktów z moich spotkań z Biesami, mój bład że nie przedstawiłem stanowiska mieszkańca Bieszczad-przyjaciela-gospodarza: Fragment rozmowy: Chcesz sie tu osiedlić?Piękny zakątek. Prztyjechałem tu z Jasła na poczatku lat 70, była dzika głusza,miałem robote super (budowa stokówek) a za I wypłate kupiłem nowy garnitur,2pary spodni, gacie,skarpety i takie tam. Żona zajęła się domem-dostalismy z przydziału. Wokoło byli ludzie, którzy twierdzili że są tu za pokute,za kare itd....Ja pokochałem to miejsce. mimo że wielkokrotnie nie miałem czasu żeby popatrzeć na połoniny,zamartwiałem sie ze córki jeźdzą rowerem do Cisnej stokówkami do szkoły, w zimie przez tydzień nie było chleba...ale to było moje miejsce...Teraz jest inaczej:samochody, w sklepach wszystko, komóry, internet, telefony i inne duperele...ale i ludzie sie zmienili: byle blisko do sklepu, szkoły, lekarza, do kościoła nie pójdą dalej niż 5 km-my w sniegu dygalismy nascie km na Pasterke do Cisnej, a kościół był pełny ludzi...Praca?pewnie byś coś znalazł , twoja żona też. Dzieciaki dowiózłby gimbus do szkoły, lekarz w rodzinie, samochód jest, technologie budowlane super więc sie nie ma co martwić...A dasz rade wyrwać się z miasta gdzie wszystko masz w zasięgu ręki i nie musisz nigdzie dojeżdzac? to jakby cofnięcie się w rozwoju...Zaryzykujesz, przestawisz się na tutejszy sposób zycia - nie bedziesz żałował. Ale jak nie dasz rady (było wielu takich)? Do odwaznych swiat należy... I nastepnego dnia powierzył mi gospodarowanie w jego domu na dwa dni bo musiał wyjechac do żony do szpitala do Wrocławia...było pięknie, razem z moją żona poczuliśmy sie bieszczadnikami: 5 rano pobudka, nakarmić kury, napalić w piecu, pojechac po zaopatrzenie, nagotowac dla gości, potem remont dachu nad szopą, odebrać rachunek za drewno w nadleśnictwie, obsłużyć gości...siedliśmy z żoną wieczorem i popatrzyliśmy na połoniny przez pół godziny-potem zrobiło się ciemno... ale zarazem dla nas były to trudne 2 dni, a gdyby doszły jeszcze dzieci i np. zima? Myslę, że jeśli ktoś całe zycie mieszkał w bloku to najpierw powinien pomieszkac troche w "cywilizowanym" miejscu zarządzając wolnostojącym domem. Jak przyzwyczai się i nabierze wprawy w gospodarowaniu chałupa to można ryzykować ucieczkę w dzicz- blokowcom na "pełną wodę" będzie ciężko.... Ale latka leca...Warto marzyć i realizowac swoje marzenia bo ich spełnienie jest piękne. Sam tego doznałem (zona,dziecko "w drodze", samochód jakie lubie, wiele innych), ale do marzeń warto dochodzić spokojnie i systematycznie, z planem. Wtedy się zrealizują w takim stopniu i charakterze jak sobie wymarzyliśmy :D
Przepraszam za troche przydługi wywód ale mnie samego gryzie zeby się TAM wynieść....ale sie chyba na razie troche boje...![]()
pozdrawiam i owocnych rozmyślań i przede wszystkim działań


Odpowiedz z cytatem