Cytat Zamieszczone przez Michał_P
Cytat Zamieszczone przez MiM
Gość mi na to odparował - "ja tu nie przyjechałem łazić, tylko smażoną rybę zjeść!". To ja dziękuję za element warszawski w Bieszczadach. Stanowczo radzę kupic sobie jednak domek pod Wawą i nie zatruwać krwi Bieszczadnikom. Z całym szacunkiem, ale ta "prowincja" was nie potrzebuje.
Wiesz, spotkałeś pana nowobogackiego. NIekoniecznie człek tak musi być z W-wy. Ja podczas ostatniego urlopu miałem nieprzyjemność spotkać państwa nowobogackich z okolic Bielska-Białej (tak przynajmniej pokazywała rejestracja). Pan nowobogacki wszędzie latał z kamerą jak jakiś japończyk, powiedzenie dzień dobry wchodząc do wspólnej sali śniadaniowej było dla niego mega wysiłkiem, a wieczorem urządzał głosne z kompanem rozmowy przy kominku. Oczywiście miał na to siły bo jak udało mi się podsłyszeć rozmowę, to "Ja po jakimś piachu nie bedę lazł do góry". Na szczęście miałem okazję obserwować "to" z wielkimi przerwami tylko przez 24 godziny.
Tak więc "prowincja" to nie tylko Warszawa. Po za tym drogi wyjazdowe z Warszawy w piątkowy wieczór są zawsze zakorkowane, bo "warszawiacy" jadą na weekend do domu :(
Tutaj masz rację - ale niestety ludzie okazują się bardzo często nadętymi bufonami, którzy przyjeżdżają w Bieszczady (albo w inne względnie spokojne miejsce w Polsce), tęsknąc za swoim "kawałkiem świata" nie zdając sobie sprawy z tego w czyj świat z butami wchodzą. Szastają kasą na lewo i prawo, zapieprzją na serpentynach 4x4 wozami, nie zauważając że ludzi którzy tam mieszkają na sam ich widok szlag trafia. Nie z zawiści bynajmniej ale właśnie z powodu tego, że kiedyś tutaj był spokój a teraz, jak to jeden z ludzi na forum stwierdził, zewsząd budzi cię dźwięk kosiarki na równiuśkich trawniczkach, wypieszczonych przez jakichś lalusiowatych siuśmajtków z wielkich miast. Którz zresztą często przy pierwszym większym śniegu biora nogi za pas i przyjeżdżają tylko w sezonie, mieniąc się wielkimi Biesczadnikami. Śmieszne.