Przychylam, się do opinii Szaszki. Ja tam nie miałem jakiś nieprzyjemnych sytuacji w tym schronisku, choć przyszliśmy tam już jak własciciele spali. Nikt nie miał pretensji, że rozłożyliśmy się w jadalni. Rano zapłaciliśmy, chwilke pogadaliśmy, i miałem okazję (przy sniadanku) przyjrzeć się, ile roboty musi wykonać Lutek. Przyszedł o 5.30, a dopiero nieco po 7.00 wszedł do służbówki i jadł sniadanie.
Kurka - nie zazdroszczę, jeśli taką robotę musi wykonywać codziennie. A zważ że jest lato. Jesienią lub zimą pracy jest jeszcze więcej.
Co do wrzątku - IMO odpłatność całkiem uzasadniona, bacząc na okoliczności.
Co do ceny, to wydaje mi się, że chyba po 2 PLN był.
Uważam więc, że śmiało możesz się tam wybrać, jednak weź sobie poprawkę na specyficzny klimat tego schroniska, a zwłaszcza na fakt, że Lutek jest specyficzną postacią Bieszczad. Wręcz legendą.
Ja zawsze będę polecał to schronisko.