Chatka Puchatka budzi we mnie wspomnienia wypraw z czasów liceum. Już wtedy miała swoją legendę. Pamiętam spaliśmy na drewnianych pryczach, następni już się nie załapali. Wieczorem na dole nie dało sie przejś, bo ludzie spali.Wcale mi nie przeszkadzało, że myć się trzeba w strumieniu a wrzątek?Targaliśmy ze sobą butlę. Pamiętam jeszcze starego białego psa, który miał nogę w gipsie i spał z nami w izbie...Fajnie było i te gwiazdy w drodze do sławojki. Nawet jakieś opowiadanie napisałam- jak znajdę to wyślę.Zawsze kombinowałam trasę tak, żeby tam spać..


Odpowiedz z cytatem