Cytat Zamieszczone przez Piotr
Tego się nie da pogodzić. Przynajmniej ja sobie tego nie jestem w stanie wyobrazić. Rozumiem, że brak wody czy prądu jest uzasadniony ideologicznie (czyli jak np. Gmina zaoferuje wam podciągnięcie wody a energetycy będą Was błagać na kolanach żebyście zgodzili się podłaczyć prąd który oni na własny koszt tam podciagną - to zrzucicie ich z Otrytu), ale nie rozumiem jak ideologicznie uzasadniony brak ciszy nocnej ma się do tego, że goście funkcjonują jak chcą - czyli, że zalezy to od nich. Otóż nie - nie zależy to od nich, bo jeśli przyjdzie grupa która będzie chciała tej ciszy, to się jej nie doczeka. Przychodząc muszą zgodzic się na pewne reguły - oni o nich nie decydują, tylko Wy jako gospodarze. Zdanie "To jak funkcjonują Goście zależy od nich samych" zmieniłbym na : "w Chacie panuje demokracja". A demokracja to rządy większości, a nie wszystkich. Wszystkim sie nigdy nie dogodzi.
Jak to nie da sie pogodzić? Czego? W dalszej części tego akapitu sam podałeś receptę na pogodzenie pewnych ideologicznych założeń, które obowiązują zawsze (spartańska asceza, kontakt z naturą) z pewnymi środkami jak przy takim założeniu przetrwać (współdziałanie z grupą). A to co podkreśliłeś to w mojej intencji jest tożsame: Jeśli przyjedzie do Chaty obóz naukowy i ludzie bedą chcieli wieczory spędzić na omawianiu Derridy to żadne pijaństwo i hałasy pojedynczych jednostek nie wchodzą w grę. Jednak gdy przyjeżdża grupa nastawiona na całonocne gitarowanie przy kominku i świecach, to osoba chcąca się wyspać nie powinna mieć pretensji (jest albo Jaskółka, która będzie dość dobrze odizolowana od sali Kominkowej, a w ostateczności pozostaje Lektorium, oddalone od Chaty o jakieś 200 m).

Reasumując: czy powiemy "w Chacie panuje demokracja" czy też powiemy "w Chacie jest tak jak postanowią Goście" to dla mnie oznacza to dokładnie to samo. Jednak zgadzam się, że powinna być o tym jasna informacja, by osoby wiedziały na co się decydują.