Cytat Zamieszczone przez Doczu
pyton - widze, że nie zajarzyłes kontekstu mojej wypowiedzi.
Mnie to nie przeszkadza, jeśli ktoś pije piwo, i nawet flaszeczkę - wisi mi to.
Skoro jest to człowiek dorosły, ma prawo sam o sobie decydować, i jeśli pije piwo, widocznie zna swoje możliwości, i zdaje sobie sprawę że czeka go jeszcze zejście/wejście, a przynajmniej ja nie mam prawa zakładać że jest inaczej.
A wypadki były, są i bedą, i to niekoniecznie po alkoholu. A do trafnej oceny sytuacji w górach, lub swoich umiejętności nie potrzeba wstrzemięźliwości od alkoholu, tylko trochę oleju w głowie.Przypadki które wymieniłes zdarzają sie nie tylko ludziom "po piwku"
Może zatem zabronić wychodzenia w góry ludziom, którzy nie przeszli badań psychotechnicznych ??? Albo może zabroń wychodzić w góry ludziom po zawałach, z rozrusznikami serca itp.
Kurcze nie popadaj w ekstremę. Widocznie Ty zakładasz, że kazdy kto napije sie piwa na szlaku, to półgłowek, bo przeciez nie wolno, to jest "be". Z takimi poglądami nadawałbys sie do LPR.
LOL
A może utożsamiasz isę z ruchem Straight Edge ? Jeśli tak to przepraszam.
hahahah aleś mnie ubawił ))))
To nie chodzi o to żeby komukolwiek zabraniać picia alkoholu. Ale jeszcze raz powiem - trzeba to robić we właściwym miejscu. Np. pewnie dobrze jest się napić i piwa gdy zejdzie się ze szlaku. Żle u nas jest widziane - i słusznie- w naszym kraju picie w miejscach publicznych. Dla kogoś kto lubi bieszczadzkie wędrówki przebywanie na szlaku ma pewnie coś wspólnego z wizytą w operze / jeśli ktoś lubi taką muzykę/ czy w innym ulubionym miejscu. Więc nie wydaje mi się by ludzie z kategorii miłośników Bieszczadów pochwalali hałaśliwe raczenie się piwem . Generalnie trzeba pamiętac że wszędzie tam gdzie przebywają inne osoby, powinniśmy uwzględniać to w swoich działaniach. Do kościoła chodzimy się modlić, na szlak by poznawać i podziwiać piękno przyrody a do baru napić się piwa.