Myślę że każdy kto uważa się za bieszczadnika wie ,że jego ukochane góry i przyroda mają "duszę".
Szacunek do tej właśnie duszy wymusza na nas pewne zachowania.
Jeśli jadę do kogoś z wizytą to nie narzucam mu swojego sposobu bycia a raczej staram się dostosować do jego obyczajów.
Bieszczady to dom niedźwiedzi, wilków, saren,buków i świerków.Gdy tam jadę staram się nie zakłócać ich codziennego życia.Tereny zamknięte dla turystów to azyl dla zwierząt które tam czują się bezpiecznie
Dla mnie przywilejem jest już to, że biesy w ogóle są i że mogę wtopić się w ich piękno.
Dzięki Biesom poznałem również wielu ciekawych ludzi i za przywilej poczytuję sobie to że mogę się z nimi spotykać.
Pozdrawiam: Skuter z Jury choć duszą wciąż w Bieszczadach