I ja też to czytałem z zainteresowaniem.
Kontuzja ... Skąd ja to znam ?
Kilkanaście lat temu (1991 lub 1992) pojechałem w Bieszczady bez treningu. Zaniedbałem się. Ani gimnastyki, ani nawet wcześniejszej zaprawy w Puszczy Kampinoskiej.
Efekt był taki, że "okulałem" na obie nogi. Ścięgna i stawy kolanowe. Przejść mogłem tylko ok. kilometra (a i to powoli), potem ustawałem z bólu.
Nie jestem znawcą w zakresie ćwiczeń fizycznych. Ale z autopsji powiem Wam, że na utrzymanie sprawności nóg (a miłe Panie zapewniam, że także i na kształt nóżek) najlepsze są ... przysiady. Ale nie takie zwyczajne kucane i wstawane, lecz
- w idealnym pionie ciała,
- i, a to najważniejsze, na palcach nóg, a nie na całych stopach (!).
Takie przysiady należy robić tylko po solidnej rozgrzewce (inaczej można sobie zrobić krzywdę).
Ów przysiad (ze wstawaniem też tylko na palcach nóg) nazywa się (nie jestem pewien) chyba przysiadem kulturystycznym. Wzmacnia ścięgna i stawy, "rzeźbi" nogi, a paniom pozwala się pozbyć tego, jak mu tam, celu, celu ... isu (?).
Tyle dygresji.
Teraz też czekam na ciąg dalszy przygód Ezechiela.


Odpowiedz z cytatem