Cześć,Zamieszczone przez wowka
Grań Czarnohory jest piękna. Zapewniam, że idąc ścieżynką przypominającą raczej perć kozic i mijając przez 6 dni 42 osoby (z tego kilka widziałem na trasie kilka razy ale dodałem do sumy, a kilka to byli miejscowi zbieracze jagód i pasterze) czułem mniej więcej to, co mogli czuć przedwojenni turyści polscy kręcący sie w tych rejonach. Wolność, spokój, radość. Tak i marudzenie, ze to nie np dzikie Sajany, nie zmienią mojej opinii o tym rejonie. Takich pustaci jakie tam z góry można oglądać, gdzieś na Zakarpaciu, nawet w Biesach nigdy nie było nie licząc krótkiego czasu po wojnie. To bez wątpienia obok Karpat Rumuńskich, jedne z najdzikszych rejonów Europy. Odważnych zapraszam. :) Oczywiście w sezonie letnim tłok będzie znacznie większy w rejonie Howerli, bo to narodowa góra Ukrainców. Ale akurat bez Howerli pozostaje niemal jakieś 30 km masywu oferującego możliwość obcowania z przyrodą naprawdę piękną i w dodatku mocno inną niż w polskich górach.
Wyprawę opisywaną przez Szaszkę zdecydowałem się i ja opisać w zeznaniu, które już wkrótce znajdzie się dzięki uprzejmości Jaro na stronie bieszCZADOWEGO Serwisu.
Pozdrawiam Biesolubnych Biesołazów,
Derty


Odpowiedz z cytatem