Cześć,
Damian - używaliśmy setek WIG-owskich. To są wciąż najlepsze mapy moim zdaniem. Ponadto próbowaliśmy posiłkować się laminowaną mapą wydawnictwa Kompass 'Karpaty Ukraińskie', ale że błędów w niej nie brak proponowałbym raczej z niej nie korzystać. Na szlaku konsultacji z mapą ukraińską 1:50 000 udzielili mi tameczni turyści. Mapa jest niezła, ja niestety nie zdołałem jej kupić w wawie przed wyprawą. Posiadam jedynie mapę 'Gorgany' z tej serii. Dodatkowo używałem opisów z przewodników, a jeden nawet taszczyłem ze sobą. Szczegóły i tytuły mogę podac później, bo teraz nie pamiętam dobrze....
W zasadzie po wyjściu na wierzchowinę Czarnohora staje się dość łatwa nawigacyjnie jeśli jest pogoda. WIGówka wystarcza, poprzez określenie numerów słupków dawnej granicy polsko-czechosłowackiej, do ustalenia położenia. Gorzej jest we mgle. Tu już daje się we znaki znaczna rozległość masywu czy też bałuchowatość formacji. Jeśli przyjdzie nam iść bez szlaku w takich warunkach, to mapa i kompas są wymagane. Znaki szlakowe malowane są jeszcze rzadziej niż na Słowacji czyli średnio co pół kilometra i nie są zbyt dobrze widoczne. Np znak na kamyczku wystającym jak wiele innych ze ścieżki :)
Co do map - są jeszcze dostępne sowieckie setki na serwerze Uniwersytetu Berkeley ale z lat 70-tych. Są to takie same mapy jak sprzedawane polskie mapy topograficzne 1:100 000 WZKart-u jeśli chodzi o szatę graficzną, ale mają inny układ współrzędnych - bodaj Pułkowo. Jedynym problemem jest druk tego, bo trzeba mieć drukarnie wielkoformatową lub spory ploter. Mapy są czytelne i mają bardziej współczesny układ osiedli, linnii energetycznych, dróg itp. niż WIGówki. Te akurat mapy odkryłem dopiero po powrocie z Cz. więc ich nie używałem. Obejmują cały obszar obwodu Zakarpackiego i Stanisławowskiego.
Pozdrawiam :)
Derty


Odpowiedz z cytatem