Na pewno nie ma możliwości "powrotu do natury". Jeżeli zwierzę nie zostanie wybite "do nogi" przez człowieka, to ma szanse na przeżycie w zmienionym środowisku, także zurbanizowanym. Dziki buchtują trawnik w pasie rozdzielającym 4 pasmową jezdnię w Gdańsku. W sąsiedztwie, w bloku pod gzymsem od lat gniazduje sokół pustółka. Przykłady można mnożyć. Problem największy to duże drapieżniki. Orzeł bielik jakoś sobie radzi i jego populacja rośnie. Orzeł przedni ginie chyba już bezpowrotnie. Wilk, niedźwiedź, ryś bez specjalnej ochrony nie przetrwa. Musi mieć te kilkaset kilometrów lasu, inaczej wejdzie w drogę człowiekowi i .... zginie.
Ciekawe tez jest, że próbuje się na siłę przekonać ludzi (prasa) że wilk atakuje człowieka. To może by tak za jednym razem odstrzelić pare miśków, bo tu przynajmniej mamy udokumentowane przyklady poranienia lub zabicia człowieka.
A przecież już dawno wiadomo, że najwięcej poranień, wtym śmiertelnych powoduje koziołek sarny.
No ale sarenki nikt się nie boi, a wilka prawie wszyscy.
W wielu wypadkach chodzi o pieniądze. Jak są na wypłatę odszkodowań, to cisza. Jak zaczyna brakować to zaczyna najpierw URZĄD, że już wypłacił ..... mln i już więcej nie ma, a dziki, jelenie sarny wilki ..... nie przestają szkodzić, bo jest ich za dużo.
Czasem rolnicy traktują to jako pewien dochód, nie dało się sprzedać na rynku, zje wilk i też będzie pieniądz. Jak nie ma odszkodowań, to należy odstrzelić wilka, jelenia, dzika. Ostatnio proponowano odstrzał bobra, bo zniszczył w JEDNYM leśnictwie szmat lasu. Leśniczy jest stratny, a w skali kraju te parę drzewek to nic.
A lobby leśnicze, myśliwskie i rolnicze to duża siła w parlamencie. Palują prawie wszyscy notable.
Kiedyś myśliwi prawie wybili wronę siwą, bo niszczy lęgi ptaków łownych.
Liczę na zdrowy rozsądek wilka, że zejdzie w porę z linii strzału. To mądre zwierzę.
Długi