Hej:)
Artykuł jest napisany tendencyjnie o tyle, że uwypukla biedę hodowcy Dydaka lecz nie wspomina o biedach trapiących wilców. Ale niestety trzeba się zgodzić z opinią w nim wyrażoną, że wilki zmieniające zachowania łowieckie i przestawiające się na owczą dietę trzeba eliminować. Zwykły rozsądek to podpowiada. Za kilka lat może być tak, że w populacji bieszczadzkiej będą dominowały osobniki polujące w zagrodach. Jak wtedy przekonywać publikę do konieczności ochrony całego gatunku?
Małe wyjaśnienie. Konsultowałem treść tego artykułu z pracownikami mojej firmy, którzy zawodowo zajmują się sprawami łowiectwa. Otóż wg nich opisywany w artykule atak na ludzi mógł być w rzeczywistości obroną zdobyczy. Jeśli pan Dydak nie wie o tym, to warto by może jemu i innym powiedzieć, że takie zjawisko występuje wśród zwierząt. Bywa, że nawet pies potrafi zaatakować w obronie swojej kostki do gryzienia.
I jeszcze o biedzie hodowców. Może zamiast wojować o wyrżnięcie wilków powojować o większe odszkodowania za straty w stadach? To byłoby łatwiej wywalczyć. I wprowadzić zasadę, że odszkodowanie należy się wtedy, gdy stado było właściwie chronione. Oraz drugą zasadę: aby uzyskać odszkodowanie, należałoby dowieść, że owcę zagryzły wilki a nie wygłodniałe psy, jak zwykle spuszczone na noc przez właścicieli, żeby sobie pokłusowały poza obejściem. Albo, że stada nie uszczuplili złodzieje. Znana sprawa lecz wciąż trzeba ją przypominać :)
Podsumowując: bieszczadzkie wilki mają przechlapane, bo akurat tam jest silne lobby łowieckie, któremu jak zwykle zależy na strzeleniu pięknego trofeum. Dopóki będzie tak, że miarą wartości myśliwego będą łby, zęby, szable, kopyta, skóry pozabijanych zwierząt na ścianach domu (brrrr, jak można żyć w trupiarni?) dopóty będą zakusy na odstrzał dużych ssaków, a zwłaszcza wilków. Nie wiem, co byłoby, gdyby polscy myśliwi przyjęli powszechny choćby w Skandynawii i pogardzany u nas model łowiectwa nakierowanego na pozyskanie mięsa (w Polsce określa się takich myśliwych pogardliwie mianem mięsiarzy). Wówczas wilk stałby się ich konkurentem w jeszcze większym stopniu?
Stwierdzenie ogólne z zasad ekologii: człowiek pożerając wszystko co się da stanął na szczycie drabiny troficznej i potrzeba mu zwykłego rozumu, żeby nie wyżreć wszystkiego do dna. Niektórym ludziom trzeba wciąż o tym przypominać...

Pozdrawiam Biesolubnych Biesołazów :)
Derty