Nie będę komentowała stanu mojej wiedzy,
wspomnę jeszcze raz, że mięsiąc temu (właściwie to jutro minie miesiąc) jechałam tą drogą i sama byłam światkiem "remontów". Straciliśmy na nie gdzieś około pół godziny, gdyż musieliśmy doczekać, aż wywrotka zostanie do końca załadowana. Prawdą jest, że szerokość tej drogi nie pozwoliła na ominięcie przeszkody, choć przypuszczalnie część winy leży po stronie owego kierowcy, który stał na środku (nie przypuszczając, że ktoś będzie chciał przejechać). Choć te drogi nie są remontowane w taki sposób jaki my, w większości mieszkańcy miast byśmu chcieli, lub też w sposób jaki remontuje się drogi krajowe, jednak się je zabezpiecza i łata. Gdyby naprawde nikt nic na nich nie robił, to zwózka drewna bardziej niż długa zima, nie zostawiłaby po owych drogach śladu. Ale tyle w tej kwestii...
Piotrze, zgadzam się, że stan dróg wpływa na ilość turystów. W mojej wypowiedzi chodziło mi o stan tej konkretnej drogi. Za tabliczką Sokoliki jest fatalna, tak... Jak zauważyli przedmówcy, droga do Wołosatego jest też fatalna i ruch na niej jest.... no cóż w tym miejscu Tarnica nam się kłania. Moim zdaniem - ruch w okolicy Tarnawy, wynika z braku -nazwijmy to -"mody" na ten rejon. Raczej odległość od obwodnicy, niż ilość dziur na to wpływają. Choć nie są owe dziury obojętne. Do tego trzeba dodać cały wór innych powodów.
Napisze to jeszcze: według mnie to kwestia czasu... wystarczy, że teraz troche popiszemy o Tarnawie, zamieścimy ochy i achy na temat wypraw do Sianek, zrobimy KIMB w Negrylowej... i zanim się obejrzymy, miejsce stanie się bardziej osłyszane, znane...
Ludzie, którzy tam jadą pierwszy raz lub jeżdzą nieregularnie - naprawdę czytają to, co my tu wypisujemy, co jest umieszczone na stronach. Czy chcemy, tego czy nie wpływamy na kształtowanie bieszczadzkich mód.
Przykład z tegorocznego września. Byłam póltora tygodnia, a śmieci wyzbierałam mniej, niż pod czas czterodniowych wypadów. Początkowo nie zwróciłam na to uwagi, ale w rozmowach z różnymi osobami wynikało, że oni też raczej dostrzegli mniejszą ilość śmieci. Przypadek... turyści, to turyści taka obserwacja może być bardzo subiektywna. Jednak rozmowy z osobami mającymi do czynienia z akcją "Sprzątamy Bieszczady" potwierdziły taki stan moich obserwacji.. Po sezonie, dzieciaki zebrały mniej śmieci niż w latach ubiegłych. Ile mniej, nie umiem określić, ale nawet jeśli tylko troche - to i tak już lepiej. Może nasze piętnowanie na forum pozostawiania śmieci, wpłyneło na pojedyńcze osoby, może w sposób znikomy, a może ktoś przekonał się, że nie jest innym obojętne zostawianie puszek czy innych plastików w krzakach czy trawie.
Pewnie oceniam to zabardzo idealistycznie, ale taka jestem...W tym roku, naprawdę spotkałam i rozmawialam z wieloma obcymi osobami, które opowiadały mi czego dowiedzialy sie ze znanych nam bieszczadzkich stron...było to ciekawe doświadczenie :D pozdrawiam wszystkich tych, którzy zabierają autostopowiczów :D
Z tego wszystkiego, przeszliśmy od zwolnień w Tarnawie, przez drogi i śmieci... a wszystko to obraca się o kwestie mentalności. Dawno ukuto powiedzenie przyzwyczajenie jest drugą naturą człowieka.
Pozdrawiam
Aleksandra
ps. Irasj dzięki![]()


Odpowiedz z cytatem